Wieści z emigracji
Minionej nocy spałem jak dziecko. Odprężony, z rękami założonymi za głowę, z uśmiechem na ustach. No tak, to nie mi przyjdzie przechodzić przez poród za kilka miesięcy. Do tego jednak jeszcze daleko. Zasnąłem szybko i sen miałem lekki. Śniły mi się górskie wędrówki z synem.
Dziś dzień informacyjno – konspiracyjny. Z jednej strony dzielimy się nowiną z najbliższymi, z drugiej trzymamy część z nich w nieświadomości. Tak bowiem wyszło, że mieszkamy za granicą naszej ojczyzny, zielonej wyspy na morzu kryzysu ekonomicznego. Żyjemy za morzem. Płytkim bo płytkim, ale to ciągle morze. Przekazywanie takiej wiadomości telefonicznie jest słabe. Nie czuję emocji, nie widzę emocji. Za kilka tygodni jedziemy z odwiedzinami do domu. Wtedy się dowiedzą. Ognisko zapłonie, sąsiad zarznie świnie, a babcia upiecze placek. Taka to radość będzie.
Będę tatą.
