W tym roku na Wielkanoc nie zjadłem ani jednego jajka. Nie był to żaden manifest z mojej strony, młodzieńczy bunt czy gardzenie tradycją. Najzwyczajniej w świecie nie chciałem napychać żołądka czymś, co bez ograniczeń mogę jeść na co dzień. Tym bardziej, że konkurencja na stole była spora.

Jedną z potraw, która przewidziana była w ramach obiadu, był homar i krab. Duet rodem z amerykańskiego kina akcji klasy C. Problem w tym, że nikt za bardzo nie wiedział, jak do skorupiaków się zabrać. Za to spore pojęcie na ten temat ma internet, z dziesiątkami wykwintnych przepisów. Krab z rumem, homar z brandy, krab z szafranem, homar z truflami, etc. Sposobów na przyrządzenie tych przeuroczych skorupiaków jest pewnie więcej niż przepisów na krewetki, które znał Bubba, przyjaciel Foresta Gumpa.