Pracowałem kiedyś jako przedstawiciel handlowy. Dziennie jeździłem blisko 500 km do klientów. Ulubionym medium towarzyszącym było mi wtedy radio. Słuchana stacja – zetka. Wszystko było dobrze, dopóki na listę przebojów nie trafił hit piaska. Artysty nie słucham, bo nie trawię. Muzyki oczywiście. Piosenka prześladowała mnie po kilka razy dziennie.

 Nowe życie na śniadanie

Pozwól że Cię nim nakarmię

Szczęściem nie bój się na kruszyć

Wypełnijmy nim poduszki

Codzienna dawka tych emocji skutecznie zniechęciła mnie do serwowania śniadania do łóżka na długo.

Po długiej terapii dobrą, odprężającą muzyką, wymazałem z pamięci te traumatyczne wspomnienia. Dziś rano nastąpił przełom. Śniadanie zostało zaserwowane. Smacznego. Nie nakrusz tylko!

Ciąża zmienia twardziela..

 P.S. Małżonka zjadła, podziękowała i pojechała na zwiedzanie pobliskiego zamku. Sobotę kontynuuję więc w atmosferze porządkowania naszych przepastnych apartamentów.

śniadanie do łóżka śniadanie do łóżka