Pogaduchy z brzuszkiem
rozmowy, które przygotowują mnie do roli taty.
Codziennie, cichaczem, przykładam głowę do brzuszka Małgosi i ucinam sobie małą pogawędkę z Robaczkiem. W zasadzie to do Robaczka i nie pogawędkę, a monolog. Najlepszym kanałem komunikacji wydaje się być pępek, więc to właśnie środek brzuszka obrałem sobie za głośnik.
Żeby nie zawracać Maleństwu zbytnio głowy, nie męczę go informacjami o tym, kto podniósł mi dzisiaj ciśnienie czy relacją minuta po minucie z sytuacji politycznej na Ukrainie. W grę wchodzą tylko dobre wiadomości. Takie, które sprawiają, że nasze i bliskich nam osób życie staje się jeszcze bardziej radosne.
Dziś podzieliłem się z naszym Maleństwem kolejną dobrą nowiną. W nocy na świat przyszła malutka Zosia. Córeczka pewnej bardzo serdecznej i przyjacielskiej pary. Zosi życzymy dużo energii i zdrowia, a jej rodzicom jeszcze więcej energii w tych pierwszych tygodniach i radości z kolejnego członka rodziny.
Powoli kształtuje się już kadra rówieśników naszego Robaczka. W przyszłym roku, na wiosnę, do tego grona dołączy jeszcze kilka maluszków.
Wiem, że tam w brzuszku dziecko jeszcze nie słyszy mojego głosu i rozmowy do brzuszka teoretycznie nie mają większego sensu. Idzie za tym jednak coś więcej. Czuję ogromną potrzebę mówienia, mówienia i jeszcze raz…no właśnie! To taka naturalna potrzeba dzielenia się z Robaczkiem tym, co najlepsze z naszego codziennego dnia. Zapewnianie go, że czekamy na niego, że jesteśmy szczęśliwi i dużo dobrych rzeczy dzieje się wokół nas. I nawet jeśli mnie nie słyszy, to rozmowy te dają mi niesamowite poczucie spełnienia się i stanowią ważny krok, przygotowujący mnie do roli taty.
Będzie tego więcej, bo gadamy codziennie. Dam znać jak w końcu coś odpowie.

