Nowe czy używane? Garderoba i akcesoria dla dziecka
Radek
Kiedy wiesz, że zostaniesz tatą i wpadasz do sklepu z zabawkami i ciuszkami dla dzieci budzi się w tobie zakupowy demon. To tak jak w każdej kobiecie na promocjach ulubionej marki. Masz ochotę kupić wszystko! Każda rzecz wydaje się tak przesłodka, a ty sądzisz, że dziecku będzie we wszystkim dobrze. Trzeba wziąć się jednak w garść, zaciągnąć hamulec i do tematu podejść racjonalnie.
Na dzieciach się nie oszczędza, wiadomo. Ponadto, koleżanki coraz skutecznie przypominają mi, że dorastające dziewczynki dużo kosztują. Więc zanim nasz robaczek zacznie wyrabiać sobie swój własny gust, dlaczego w jego garderobie nie mogą znaleźć się ciuszki „second hand”?
Na pytanie: używane ciuszki dla dziecka? Odpowiadam: czemu nie. Przecież wszystko to, co bobasy dostają w spadku po rodzeństwie, kuzynostwie czy dzieciakach przyjaciół też jest używane. Jeśli mamy „zaufane” źródło, a ciuszki nie noszą na sobie żadnych oznak ostatniego posiłku, brać! Dzieciaczkowi nie będzie robiło różnicy czy śpioszki pochodzą z najnowszej kolekcji marki x czy ostatnie 2 miesiące spał w nich kuzyn – rówieśnik.
Z kolei gdy wymarzony pojazd dla naszego bobasa kosztuje równowartość dwóch średnich krajowych pensji, dlaczego nie poszukać wózka z naliczonym już przebiegiem. Jakie zniszczenia czy ślady używania można znaleźć na wózku po maluszku, który przesiada się już na typ nadwozia „spacerówka”? Zdarty bieżnik na kółkach?
Jeśli więc rzeczy z „górnej półki”, „top brand” można dostać nieco taniej tylko dlatego, że miały już wcześniej małego użytkownika, to czemu nie?
Nie popadajmy natomiast w skrajności. Smoczki czy pieluszki „second hand” – nie muszę chyba rozpisywać się szerzej w tym temacie…Odpuście sobie.
Na koniec muszę jednak przyznać, że nie zamierzam rezygnować z zakupowego szaleństwa. Zakupowy demon tylko czeka by obudzić się we mnie w sklepie z ciuszkami i zabawkami.

Gosia
Jestem jedną z tych dziewczyn, dla których stworzone zostały second handy czy wyprzedaże garażowe. Czuję się tam, jak ryba w wodzie. Uwielbiam godzinami wyszukiwać skarbów za grosze. W końcu po co przepłacać, skoro tak wiele rzeczy ludzie oddają za bezcen.
Również dla naszej córeczki nie mam najmniejszych oporów, by kupić np. ciuszki z drugiej ręki. W końcu ile taki maluszek jest w stanie „wychodzić” daną rzecz! Pamiętam, jak jeszcze dwa lata temu szykowałam taki kosz obfitości dla mojej siostry, która urodziła drugą córkę. Nie mogła wyjść z zachwytu nad rzeczami, które jej przywiozłam. Na takich wyprzedażach można również znaleźć wózki, łóżeczka, ozdoby do pokoju dziecięcego oraz masę zabawek. Raj dla przyszłych rodziców (a później i dzieci).
Oczywiście zawsze dokładnie przeglądam wszystko przed zakupem. Wiadomo – ludzie często nie dbają o to co mają, potrafią rzucić w kąt brudne, a później w takim samym stanie sprzedawać z uśmiechem na ustach.
Z drugiej strony jestem też 100% kobietą, która uwielbia biegać po sklepach i tam wyszukiwać troszkę droższych skarbów;) Tym bardziej, że sklepy dla dzieci przyciągają takie słabe kobietki jak ja, kolorami i fasonami. Któż się oprze tym słodkim nadrukom na malutkich śpioszkach, sweterkach czy sukieneczkach. Najnowszy krzyk mody w wersji dla krasnoludka! Tym bardziej, jeśli na świat przychodzi pierwszy potomek – często cena nie gra roli i brałabym wszystko, co wpadnie w moje ręce. Wtedy niejednokrotnie Radek przywołuje mnie do porządku i studzi moje emocje. Dlatego często chodzę na zakupy sama 😉
Nie zapominajmy jeszcze o sklepach typu ebay czy allegro. Ja jednak nie należę do zwolenniczek tego rodzaju zakupów. Mimo że jestem wzrokowcem, muszę jednak wcześniej dotknąć, obejrzeć, by mieć pewność, że nie kupuję jakiegoś badziewia. Może niechęć wynika też trochę z mojego lenistwa, ale co to za przyjemność przeglądać setkę stron w poszukiwaniu tej jednej rzeczy. Dla mnie żadna… Wolę pójść do sklepu i kupić, proste.
Uwielbiam za to przeszukiwać niszowe strony z artykułami dla dzieci. Tam to dopiero można znaleźć prawdziwe cuda. Ale znowu są to rzeczy nowe, a do tego często nie najtańsze, bo unikatowe. Ale cóż, dla mojej córeczki wszystko 🙂
O co kaman?
Jedyna taka kategoria w polskiej blogosferze parentingowej.


