o zdrowych dla mamy i maluszka witaminach w meksykańskim stylu.

Jakiś czas temu pisałem o tabletkach tak dużych, że witaminy aż się z nich wylewają (Witaminy w ciąży. Tabletka czy czopek?). Taką zdrową dawkę tego co dla maluszka i przyszłej mamy potrzebne Małgosia aplikuje codziennie. Wiadomo jednak – co natura to natura. Truzimem może być więc stwierdzenie, że lepiej zaopatrywać swój organizm w witaminy pochodzenia naturalnego, a nie te syntetycznie pozyskiwane. Jakże to mądre i wiadomo, że każdy podąża w tym kierunku…

Tematem głównym wpisu jest „gruszka aligatora”, czyli awokado i naturalne witaminy w ciąży. Nie ma w zasadzie nic ekscytującego w opisywaniu awokado samego w sobie. Zielone, z twardą skórką i mega dużą pestką. O owocu nikt chyba jeszcze nie napisał żadnej trzymającej w napięciu historii. Tego też będę się trzymał.

Obok kawałka awokado na sushi czy plasterka rzuconego na kanapkę, zdecydowanie częściej idziemy w kierunku guacamole. To taki meksykański sos / pasta stworzony właśnie na bazie awokado. Konsystencją nie zachęca do skosztowania, jednak jeśli przekonacie się raz do dobrze przygotowanego guacamole, z chęcią będziecie go używać w roli zamiennika np. masła. Przepis na guacamole jest banalnie prosty. Rozgniecione widelcem awokado zmieszać z pokrojonym w kostkę pomidorem, ogórkiem, drobno posiekanym chili, doprawić szczyptą soli i skropić sokiem cytryny lub limonki. 

Jak widać nie jest to proces zaawansowany, a z każdym kęsem kromala posmarowanego guacamole naturalne witaminy  A, B1, B2, C, PP, K i H, kwas pantotenowy oraz substancje mineralne jak wapń (ponoć więcej niż w bananie), potas i fosfor ustawiają się w rzędzie by radośnie rozejście się po organizmie. Z ciekawostek około przyrodniczych dodaję, że awokado jest owocem mega tłustym! Nie ma się co martwić, bo to te „dobre” tłuszcze, a takich przyszłej mamie potrzeba 😉