Wczoraj wieczorem oddałem się w objęcia Morfeusza zdrowy niczym młody Bóg. Dziś rano obudziło mnie łamanie w kościach, palący ból w gardle i zatkany nos. Zostałem nikczemnie zaatakowany podczas snu przez wczesnozimowe przeziębienie. Nie ma żartów. Po pierwsze, że to męskie przeziębienie, a po drugie, że kobieta w ciąży obok.

Dla dobra Małgosi i Robaczka poddano mnie domowej kwarantannie. Oddzielny koc, poduszka i miejsce na sofie (to ostatnie wybrałem sam). Sposoby na leczenie przeziębienia w ciąży internet zna dziesiątki. Od tych sugerowanych przez portale parentingowe, serwujące od czasu do czasu treści wzmacniane autorytetem w postaci zdjęcia / podpisu lekarza, przez doświadczone matki po tony bzdur na forach internetowe.

Co tu dużo pisać, lepiej zapobiegać, niż leczyć – jak mówią mądre słowa. Staram się trzymać więc Małgosię na odległość i sam muszę stoczyć nierówną walkę z męskim przeziębieniem. Mleko z czosnkiem i do boju! Nie ma lekko.