Tego nigdy dziecku nie zaśpiewam. 

Podczas gdy połowa Internetu płonie od komentarzy i prób zrozumienia (wyjaśnienia, zinterpretowania czy zmieszania z błotem) kampanii społecznej lansowanej hasłem „Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie możesz sprać” ja postanowiłem napisać o czymś zupełnie innym. Nie chcę mi się bowiem babrać w tym smrodku. Poza tym całość trafnie spuentował Kominek.

O czym to chciałem pisać? A, o kołysance! Ale nie takiej zwykłej, bo koszmarnej.

Kiedy byłem mały uwielbiałem czytanie bajek na dobranoc. Pewnie, które dziecko tego nie lubi? Ulubionym zestawem były Wielka Skarbnica Bajek, Baśnie Andersena oraz Baśnie braci Grimm. Nie było opcji żebym zasnął bez przeczytania jakiejś historii. Nie robiło mi nawet różnicy, kiedy babcia czytała mi Czerwonego Kapturka, po niemiecku…

Lubiłem także, gdy któryś z rodziców śpiewał mi na dobranoc (po jakimś czasie wycwanili się jednak i kupili mi bajki na kasecie magnetofonowej). Nie pamiętam wszystkich kołysankowych hitów, które rozbrzmiewały w naszym domu, ale jedna kołysanka siedzi w mojej głowie dość mocno. Sama myśl o tej melodii potrafi mnie przygnębić. Z popielnika na Wojtusia budzi we mnie smutne odczucia, co jest wyjątkowo dziwne bo dzieciństwo miałem udane. Wydaje mi się, że w tej kołysance Wojtuś jest dzieckiem mieszkającym gdzieś w Polsce C, w którym tli się tylko iskierka życia bo fundusze z unii nie dotarły na czas. Słuchając tej piosenki bałem się zasnąć. Jej koniec kojarzył mi się z odejściem, z utratą czegoś, kogoś. Ktoś w tej kołysance po prostu umierał. Z perspektywy czasu mega to dziwne, że takie wspomnienia dalej utrzymują się w świadomości. Nie lubię, nie chcę nucić, smuci mnie i tyle.

Nie znam podłoża psychologicznego tego stanu rzeczy i was również proszę o nie analizowanie go. Wiem natomiast, że naszemu Robaczkowi zaoszczędzę tej nuty poezji, inspirowanej wiejskim folklorem. Całe szczęście, że do narodzin jeszcze trochę zostało. Zdążę sobie przygotować dobry śpiewnik utworów na dobranoc.

Zdjęcie główne: hlkljgk, flickr.com