w ciąży żadna.

Kilka miesięcy temu byłem na weselu, gdzie wśród biesiadników była pewna pani. Nie wiedząc, że jest w ciąży, dość wysokiej co ciekawe, dzielnie stawiała czoła alkoholowi domowej roboty. Dwa miesiące później urodziła zdrowe dziecko. True story.

Jaki jest morał z tej życiowej historii? Ano żaden. Kobieta, a raczej dziecko, miało po prostu szczęście. Czy stwierdzono jaka dawka alkoholu wypitego przez mamę jest szkodliwa dla dziecka w brzuszku? W jednym z mądrych wywiadów wyczytałem, że ilość ta nie jest znana. Wniosek nasuwa się sam – dmuchać na zimne i nie pić w ciąży.

Ale jak to tak bez alkoholu, skoro trunek to rozluźniający, a lampka wina doskonale poprawia krążenie. Zamiast walić procenty (i puste kalorie of course) dla odprężenia poproś partnera o masaż. Z kolei na poprawę krążenia oddaj się łóżkowym harcom. Zdrowe, proste i przyjemne. A co z tzw. symbolicznym piciem? Troszkę wina do obiadu, po pracy czy przed seksem. Hm, dla jednych kobiet symboliczna może być lampka winna, podczas gdy inne rozluźniają się dopiero po połóweczce.

A więc drogie mamy, nie ma różnicy czy delektujecie się pincet – letnią whisky, babciną nalewką albo winem za piątaka. Dajcie dziecku szanse i nie dostarczajcie mu niepotrzebnych wrażeń, których skutki mogą całkiem konkretnie spieprzyć mu życie. Przyjdzie taki czas, że wasza pociecha sama zdecyduje się na poszerzanie doświadczeń smakowych i zacznie eksperymentować z napojami wyskokowymi. Taka kolej rzeczy. Nie ma sensu tego przyśpieszać.

Zastanawia mnie jedno. Skoro kobiety są w stanie przeżyć kilka miesięcy, katując się dietami – cud z serii: jajko i kawa przez cały dzień, to czy trudne jest wstrzymanie się od picia podczas 9 miesięcy ciąży? A cel jest szczyty: zdrowe dziecko.

Co grozi dziecku, którego mama popija w czasie ciąży? Lista konsekwencji byłaby pewnie dłuższa, niż cały wpis powyżej.

U nas w domu sytuację mamy jasną – piję tylko ja.

Zdjęcie główne: Flickr.com, Davide Restivo