Odbyłem wczoraj kontrolną rozmowę telefoniczną z dobrym kolegą (napiszę, że „dobrym”, to może na wódkę zaprosi). Obok wielu ważnych życiowych kwestii i rozważań nad sensem istnienia, na kilka sekund zeszło na temat bloga. Przestałem czytać twój blog, bo pomija mnie w swojej grupie docelowej – usłyszałem. Zabolało, nie powiem. Myślałem nawet żeby zacząć pić, ale się ogarnąłem. Zacząłem zastanawiać się natomiast, jak chociaż jednym wpisem mógłbym sprawić, że choć na moment wróci na blog. Pewnie jakbym wrzucił kilka zdjęć gołych dup albo nowinki ze świata fotografii, to zerknąłby na chwilę. Z czysto profesjonalnych pobudek rzecz jasna.

Pomyślałem więc sobie, że napiszę kilka słów o tym, jak przygotować się do roli ojca. Zakładam bowiem, że większość moich kumpli w końcu weźmie się za przedłużanie drzewa genealogicznego. Pewnie stworzyłbym całkiem przyzwoity wpis poradnikowi na powyższy temat – gdybym tylko znał odpowiedź na postawione pytanie, plus mógłbym pochwalić się jakimkolwiek stażem wychowawczym. Póki co pozostaje teoretyzowanie, które w zasadzie do niczego nie prowadzi.

Zbierając informacje od kolegów – tatuśków na zadane w tytule pytanie, można by pokusić się o wypunktowanie kilku kwestii. Więc jak przygotować się do roli ojca?:

  • wyśpij się na zapas
  • wyszalej się na zapas
  • spotykaj się z kumplami, kiedy tylko możesz. Kradnij konie, pij bimber i graj do białego rana w karty
  • najedz się na zapas
  • spełnij swoje dziecięce marzenia
  • oddaj się w pełni swojemu hobby
  • kup brakujące elementy sprzętu / odzieży w góry, narty czy na żagle
  • ukończ wszystkie gry na konsolę / pc
  • dowiedz się gdzie jest Nemo i gdzie podziały się tamte prywatki

Na wszystko później możesz nie mieć czasu. I pieniędzy. Tak mówią. A ja mówię, że to bzdura.

Myślałem nad tym długo. Zastanawiałem się czy można poczynić faktycznie jakieś kroki, które pozwolą mi przygotować się do roli ojca. Może powinienem poczytać jakieś mądre książki? Chodzić na praktyki z przewijania pieluch? Nastawiać budzik tak, by dzwonił w równych, 2 godzinnych odstępach przez całą noc, by w ten sposób przyzwyczajać organizm do braku snu? Ciągle to jednak teoretyzowanie i gdybanie, nakręcane opowieściami kolegów – tatuśków, którzy pewnie mają niezły ubaw, strasząc mnie jak to ciężko na początku będzie.

Czy w ogóle da się przygotować do roli taty? Przygotować to można się do pierwszej komunii albo inicjacji seksualnej (choć nie zawsze). Do roli taty trzeba po prostu dorosnąć, przywyknąć albo się z nią pogodzić.

Wybieram opcję pierwszą.