Rozpoczeło się głosowanie na Blog Roku 2013. Część blogerów tłumaczy, że zgłosiło się do udziału po to, by się pokazać. Ja zgłosiłem się po to, żeby wygrać. Zdobyć sławę, pieniądze i pożądanie milionów kobiet oraz zazdrość mężczyzn.

A tak na poważnie to czemu nie. Dla jednych tytuł bloga roku znaczy tyle, co obywatelstwo honorowe Pćimia Dolnego, inni pewnie spinają się nieco mocniej. Potraktujmy to jako zabawę, z której może coś wyniknąć.

Ranking wpływowych blogerów został już opublikowany przez Kominka i ten potraktujmy jako sprawę poważną.

Skoro jednak biorę udział w konkursie, to wypada żebym mocno was zachęcił to głosowania. Na początku kilka argumentów przemawiających przeciw oddaniu głosu na blog.  Ułatwi to sprawę niezdecydowanym:

  • Bo jurorem w kategorii Ja i moje życie jest Perfekcyjna pani domu, a ja przeraźliwie boję się testu „białej rękawiczki”.
  • Bo w czasach gdy smsy wysyłamy w zasadzie za darmo, kwota 1,23 PLN za wiadomość tekstową może stanowić dla kogoś spore obciążenie konta.
  • Bo nie mam z głosowania żadnej kasy. Poza tym zestawienie liczb 1,23 PLN nie istnieje nawet w mojej matematyce.
  • Bo mogę wygrać voucher na wycieczkę, biżuterię albo wypasione meble. Wy nie. 
  • Bo jak oddacie za mało głosów, to przegram w rywalizacji z blogami o spokojnej starości i lepieniu kakaowych ciasteczek.
  • Bo z wygranej nie będę miał żadnej sławy, nie rozpocznę zawrotnej kariery, a królowa nie przyjmie mnie na audiencję. 
  • Bo jeśli zdecydujesz się czytać dalej, to zwiększam swoją szansę na zdobycie twojego głosu.

Jeśli przeszedłeś (przeszłaś) przez powyższe i dalej czytasz ten tekst, zapoznaj się proszę z poniższą instrukcją i zagłosuj. Nie będę nikogo przekonywał, bo skoro regularnie odwiedzacie blog najlepsiejszy.pl to coś w tym musi być. 

blog roku 2013