Garażowe wyprzedaże
Tata na tropie okazji.
W ubiegłą niedzielę wybraliśmy się z odwiedzinami na pobliskie „bagażnikowe wyprzedaże” (ang. car boots). Jak zwykle kupiliśmy to, czego nie szukaliśmy i nie znaleźliśmy tego, co mieliśmy kupić.
Czym są „garażowe wyprzedaże”? Zacni ludzie zbierają z domów to co mają zbędne, zepsute lub całkiem nowe czy nieużywane i ruszają na spotkanie z tłumami zakupowiczów. Co jest tak wyjątkowego w kupowaniu rzeczy, których inni chcą się pozbyć? To, że często ludzie nie znają wartości tego co mają w swoich domach. Stare meble, płyty winylowe czy coś do dekoracji wnętrz można dostać za bezcen. Nie chodzi tu o to, by zarobić jak najwięcej, ale by transakcja przebiegała w przyjaznej atmosferze. To tradycja, którą uwielbiają celebrować lokalsi.
Co można znaleźć na „bagażnikowych wyprzedażach”? Do tej pory nie widziałem jeszcze handlu żywym towarem i bronią. Poza tym znaleźć można wszystko, czego dusza zapragnie.
Przy okazji odwiedzenia „bagażnikowych wyprzedaży” pojawił się kolejny temat, który dodamy już w niedzielę, 16 lutego, do kategorii Mama vs Tata. Podzieliła nas kwestia pod tytułem: Nowe czy używane? Szykujemy pokój i garderobę dziecka.
Na zakończenie dodam, że kupiliśmy coś, co zdecydowanie zasługuje na osobny wpis 😉 Soon

w zależności od pogody, garażowe wyprzedaże odbywają się pod zadaszeniem lub na wolnym powietrzu

„wolna amerykanka” – stawiasz auto tam, gdzie wolne miejsce, a towar rozkładasz wszędzie tam, gdzie jeszcze nie pojawili się ludzie

budki z żarciem burgero – podobnym. Dobre na kaca i…rozwolnienie

dla mnie to mini pojazd ufo. sprzedający przekonywał, że to „koło edukacyjne”








