Ciąża to choroba? Pierwszy wpis z serii Mama vs Tata
Małgosia
Każda ciąża jest inna. Każda kobieta przeżywa te kilkanaście miesięcy na swój sposób. Nie da się do końca przygotować na to, co przyniesie ten magiczny czas. Ciąża jest nową, niezapisaną kartką w życiu kobiety, tak jakby wcześniejsze doświadczenia przestały się liczyć. Ciąża natomiast nie jest chorobą. I to należy podkreślać, szczególnie jeśli chodzi o podejście naszych mężów czy chłopaków do tego tematu! Panowie, dla Nas ta sytuacja jest tak samo nowa, jak dla Was, co nie znaczy że na każde nasze „ał”, „oj” czy „och” musicie reagować nerwowym pytaniem: Czy wszystko w porządku?
Nie zrozumcie mnie źle, ja niesamowicie doceniam podejście Radka do tematu „ciąża” i tego, że wspólnie przeżywamy te chwile. Jego opieka i cierpliwość są dla mnie nieocenione. Nie każdy mężczyzna, bez mrugnięcia okiem, zawiąże swojej „ciężarówce” buta w sklepie, a później jeszcze pomoże przymierzyć kolejnych 10 par. O wyzwaniu założenia rajstop nie wspomnę… 😉 Jest jednak to małe ale.
Pomimo mojego wciąż rosnącego brzucha jestem zupełnie sprawną kobietą, może jedynie troszkę spowolnioną. „Delikatny” krzyk, podczas wykonywania codziennych czynności domowych, sprawia, że żyłka na czole zaczyna mi intensywnie pulsować. Nie zamiataj, nie ścieraj, nie schylaj się, kucaj niżej, a nawet nie przytulaj się za mocno, bo przecież zgniatasz małą 😉 słyszę przynajmniej kilka razy w tygodniu. A przecież w mieszkaniu jest czysto, obiad zrobiony, naczynia zmyte, a świeże pranie wywieszone na suszarce. Czasem więc stwierdzam, że przysłowie „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal” sprawdza się doskonale.
Kochanie, a więc oznajmiam Ci – znam swoje możliwości oraz ograniczenia, wiem doskonale, co jest ponad moje siły albo najzwyczajniej w świecie zabronione podczas ciąży. Dopóki mam siłę i energię nie zamierzam leżeć i pachnieć!
Radzisłav
W średniowieczu nikt nie przejmował się, kiedy chłopka była w ciąży. Kobiety schodziły z pola, rodziły i wracały szybko do zbierania ziemniaków, by nie wzbudzić gniewu swojego pana. Robota miała być zrobiona. I tak się życie kręciło, od dziecka do dziecka, od zbiorów do zbiorów.
Te czasy minęły, dawno i nie prawda. Po co ten skrajny przykład? Żeby pokazać, że ciąża to nie choroba i teoretycznie nie przeszkadza w normalnym, codziennym funkcjonowaniu kobiety. Pytanie tylko po co się przemęczać? Potraktujcie drogie panie ten okres 9 miesięcy, jako czas całkowicie dla siebie. Bądźcie egoistkami.
Daleki jestem od zdania, że Małgosia powinna tylko leżeć i pachnieć. Gdybyśmy mieli pole, to zbierałaby pewnie teraz ziemniaki (albo cokolwiek, bo wykopki to chyba we wrześniu). Na szczęście nie mamy i możesz korzystać z wolnego czasu żeby wypocząć, zrelaksować się, nabrać energii. Wiadomo, że na zapas się nie wyśpi, a od ciągłego wylegiwania się na kanapie może dostać odleżyn. Jednak nie o to chodzi. Zwyczajnie trzeba znaleźć równowagę i nie przeginać z pełnieniem roli perfekcyjnej pani domu.
Jeśli więc facet prosi cię byś tego nie podnosiła, tego nie dźwigała, a przez tamto nie przeskakiwała, to nie dlatego, że twoją ciążę traktuje jak pierwszy stopień niepełnosprawności. A może on tak po prostu z troski? Może ta cała sytuacja jest dla niego zupełnie nowa i najzwyczajniej w świecie martwi się o najdroższe mu w życiu osoby? Ciebie i wasze dziecko?
Gdy i twój mąż, partner czy kochanek ciągle powtarza ci żebyś uważała na śliskim chodniku, nie targała zakupów z markietu, nie przesilała się i nie jadła zachłannie, spraw mu tą radość i odpuść sobie pewne sprawy.
O co kaman?
Prawdopodobnie jedyna taka kategoria w polskiej blogosferze parentingowej.



