Średniowieczne praktyki ciągle żywe.

Przyszłe mamuśki i tatuśkowie! Jeżeli ktoś powie wam, żebyście nie kupowali ubranek dla dziecka przed porodem czy unikali sklepów dziecięcych to wiedzcie, że coś się dzieje!

Dziwie się, że te przesądy dalej krążą w społeczeństwie i są tematem częstych dyskusji na forach internetowych. Włóżmy je razem do jednego worka z przekonaniami o utrzymywaniu dziewictwa do ślubu czy nie sikaniu na mrozie. A worek podpiszmy „stek bzdur”. Zobaczycie, że życie będzie łatwiejsze. 

Ile można siedzieć w domu i patrzeć się na ciągle rosnący brzuszek? Jasne, ciąża to okres napiętego oczekiwania na maleństwo, ale czas ten można sobie umilić na wiele sposobów. Dlaczego więc jednym z nich nie może być zakupowe szaleństwo albo choć symboliczne uszczuplenie portfela o nowy mini -ciuszek? Uśmiech sam wkrada się na usta, gdy przegląda się te wszystkie ubranka, szyte na małych człowieczków.

Dumny tata

Ubaw mam po pachy, jak czytam wpisy zrozpaczonych, przyszłych mam, które chciałyby coś już kupić dla dziecka ale są pod ciągłym ostrzałem swoich babć, ciotek czy sąsiadek. Ciąża to nie zjawisko, które podlega efektowi motyla. Kupię śpioszki to z dzieckiem może być coś nie tak. Dajcie spokój i szalejcie na zakupach. Bo skoro kupuje się suknie ślubną na rok przed planowanym ślubem, a miejsce na cmentarzu 20 lat przed zakończeniem gry zwanej „życie”, to po co brnąć w ciążowe przesądy?

Po co też czekać na ostatnią chwilę i ruszać na szoping, kiedy do skompletowania przyjdzie cała wyprawka, wózek, łóżeczko? Proste. Co do tych ostatnich, to może pojawi się jakaś oferta rodzinno – sponsorska. Kto wie dziadkowie, kto wie…

Optymistyczne zakończenie wpisu: na tym blogu nie ma miejsca na społeczny ostracyzm naszych decyzji ciążowych. A poza tym już za późno, bo pierwsze ubranka właśnie kupiliśmy.

i wszystko jasne

dumna mama

dumny tata

potworky