Ważny dziś dzień, wiadomo. Nie do końca chodzi jednak o święta. Właśnie dziś przypada półmetek ciąży. Ten teoretyczny bynajmniej, bo właśnie pyknęło nam 20 tygodni. Krótkie podsumowanie.

Za nami dwie wizyty u midwife, trzy skany usg, dziesiątki zjedzonych tabletek z witaminami, litry wtartych w brzuszek kremów i balsamów na rozstępy oraz godziny spędzone na rozmowach o Maluszku. So far so good jak to mówią na obczyźnie. 

Muszę przyznać, że pierwsze kilka tygodni były w zasadzie niewiadomą. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że oto w brzuszku zaczęło rozwijać się życie. Kiedy już dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami, przyszły kolejne tygodnie, podczas których wierzyliśmy, że coś się dzieje, ale brzuszka nie było widać. Najlepszy etap tej pierwszej połówki to w zasadzie ostatnie 5 – 6 tygodni, w których brzuszek zaczął nabierać już przyzwoitych kształtów. Absolutnym hiciorem było natomiast pierwsze poruszenie się Robaczka, które coraz częściej zamienia się w regularnie wyczuwalne ruchy.

Jak wyglądać będzie kolejne 20 tygodni? Straszą, że właśnie teraz zaczną się schody…