Małgosia i Marvel
O kobiecie, która kocha superbohaterów.
Późnym wieczorem wróciliśmy z kina po seansie kolejnej ekranizacji komiksu Marvela. Tym razem wybraliśmy się na film Thor 2, którego głównym bohaterem jest tytułowy Thor, bóg rodem z nordyckiej mitologii, zamieszkujący Asgard, jedno z dziewięciu królestw. Dla mniej wtajemniczonych – to film o takim mięśniaku w czerwonej pelerynie, co biega (i lata!) z młotkiem, tłucze potworki i rozkochuje w sobie ziemskie niewiasty.
Opinia po filmie – było dobrze. Jeśli o mnie chodzi, to od dłuższego czasu żaden reżyser nie skopał historii o marvelowskich herosach (ostatni niewypał to chyba Daredevil z 2003 roku). Co ciekawe, podobnego zdania jest również Małgosia – fanka komiksów Marvela na dużym ekranie. A może tylko cicha wielbicielka herosów? Kto wie.
Nie ma się co dziwić, patrząc na aktorów grających główne role męskie np. w X – Men (Hugh Jackman), Kapitan Ameryka (Chris Evans), wspomniany na początku Thor (Chris Hemsworth) czy nawet Hulk (Eric Bana / Edward Norton), że teoretycznie jest na kogo lecieć (abstrahując od ostatniego Spider Mana – Andrew Garfield, jak zapewnia mnie Małgosia). I nie ma też co ukrywać, że do muskulatury powyższych brakuje mi lat świetlnych. Ale chyba nie muszę się martwić 😉 Nadrabiam innymi super zdolnościami. Mam nadzieję…
Zaczęło się chyba od…hm, chyba od Hulka. Tak, on był pierwszy. Potem poszło jak z płatka. Kolejne filmy i herosi. Apogeum popularności filmy na podstawie komiksów Marvela odnotowały w naszym domu wraz z pojawieniem się serii Iron Man. Świetnie obsadzona rola, duża dawka humoru i efekciarska realizacja. Podobnie w wypadku Kapitana Ameryki i Avengers, którzy nie zawiedli naszych oczekiwań. Przy serii X – Men również nie nudziliśmy się, choć przy ostatniej części – Wolverine pozostałem sam na placu boju. Małgosia coś nie przepada za klimatami „japońskich mieczyków”. Jeszcze to odwołasz Szanowna Małżonko ;).
Czy są na sali wielbicielki super herosów?

