Jeśli Zimbardo ma rację, to macie drogie Panie spory problem.

Nie podejmę się otwartej polemiki z profesorem Zimbardo, bo jestem zbyt cienki w te klocki. To tak, jakby Janko Muzykant wystartował w jednym konkursie z Szopenem. Próbuję jednak zestawić to, o czym mówi psycholog, z doświadczeniem z własnego otoczenia. Patrzę na kumpli, rówieśników i tych trochę starszych, bardziej doświadczonych w relacjach damsko – męskich. Faktycznie, w każdym z nich odnaleźć można pierwiastek małego chłopca, który lubi gry i mecze. Z przyjemnością wychodzą do pubów, na piwo, od czasu do czasu pokopią piłkę, a i pornusy pewnie też oglądają. Nie są idealni. Ale powoli wkraczają na drogę stabilizacji życiowej, spełniają się zawodowo, planują bądź mają już dzieci. Ponadto większość z nich tworzy szczęśliwe związki. Szczęśliwe nie tylko dla nich ale także dla ich partnerek. Bo gdyby było inaczej, gdyby faktycznie byli takimi kanapowymi leniami, pantoflarzami albo mamisynkami to zamiast relacji partnerskich, udoskonalaliby w samotności starożytną sztukę onanizmu. Nie bronię całego pokolenia młodych samców, staję jedynie murem za kumplami i w myśl solidarności plemników apeluję o nie stawianie nas wszystkich, pokolenia 25 – 34 w jednym szeregu z łatką na czole: nierób, zagubiony chłopiec, ślimak bananowy, pantoflarz.

Jednak jeśli Zimbardo ma rację i trend, o którym mówi, determinować będzie sposób wchodzenia w relacje partnerskie kolejnych pokoleń mężczyzn, to nie zazdroszczę tym, które ciągle poszukują księcia z bajki. Może się okazać, że na rynku pozostali tylko paziowie, giermkowie, stajenni i inni, którzy koło księcia nawet nie stali. Z drugiej strony może po prostu białe konie już dawno zginęły, a na księcia trzeba czekać nieco dłużej, bo chodzą piechotą?

Odnosząc się do pytania: gdzie ci mężczyźni? chciałbym zapytać o zdefiniowanie prawdziwego faceta. Zarośnięty brutal, któremu męska duma nie pozwala na złapanie cię od czasu do czasu za rękę i wyznanie miłości? A może tylko lekko zarośnięty modniś z tefałenowskich seriali miłosno – przygodowych? Zawsze skłonny do pomocy i dzielenia domowych obowiązków, nocami piszący wiersze, by o poranku zarecytować je ciepłym głosem, podając smakowite śniadanie do łóżka. Skoro poprzeczka podniesiona została dość wysoko, mam do was pytanie: podajcie 3  – 4 główne cechy, które kwalifikują faceta jako tego prawdziwego?

Zdjęcie: Flickr.com, Brian Ambrozy, CC BY-ND 2.0