Chińczyk w ciąży
Jest takie miejsce nieopodal. Z zewnątrz strzeże je pomarańczowa krata antywłamaniowa. Wewnątrz wiecznie wyłączony TV i pani obrażona na całe życie, stojąca za ladą. W kuchni nerwowo krzątający się Azjaci. Buchające płomienie, ćwiartowane kurczaki i zapach przypalanych woków. Jeden z lepszych chińskich „tejkałejów” w okolicy. I w tym właśnie miejscu przyszło mi spełnić pierwszą zachciankę jedzeniową żony w ciąży.
Na hasło „weź dużo” przez chwilę zwątpiłem w sukces mojej misji. Wyszło jednak dużo i tanio i jeszcze zostało. Noodle z czikenem, noodle z krewetkami oraz cziken w sosie z zielonej fasoli. Łapki w górę, lubię to


