Kompletujemy wyprawkę dla Robaczka. Część pierwsza: Kosmetyki plus Higiena.

Lista rzeczy z kategorii must be – czyli wszystko, co niezbędne dla dziecka po urodzeniu zmieściła się na całych trzech stronach A4. Ostatni raz z taką listą na zakupy szedłem, gdy kompletowaliśmy dary dla powodzian w 1997 roku.

Dodatkową trudność zadaniu dodawał fakt, że w teren zostałem wysłany samotnie. Małgosia nie mogła mi towarzyszyć. Doktór uparł się, że przyszła mama musi teraz jak najwięcej odpoczywać, przez wzgląd na skracającą się szyjkę macicy. Jak autorytet medyczny mówi, to nie ma co się sprzeczać, wiadomo.

Kompletując poniższą wyprawkę dla dziecka:

  • odwiedziłem 6 sklepów
  • spędziłem 3 godziny
  • wypiłem kawę i napój energetyczny
  • 2 razy rozbolała mnie głowa
  • 4 razy dzwoniłem do Małgosi
  • 1 raz myślałem, że zgubiłem listę

Z czego składa się nasza wyprawka dla dziecka:

  • Pieluchy. Ten element wyposażenia jest jak woda na pustyni. Jeśli nie uwzględniliście ich w wyprawce to kiepscy z was rodzice. W sklepach jest tego od groma. Te najbardziej popularnie nie zawsze okazują się najbardziej trafnym wyborem. Kupcie 2 – 3 paczki różnych brandów, zobaczycie które sprawdzą się najlepiej. My wybraliśmy te najdroższe. Na razie. 
  • Wanienka. Niektórzy myją niemowlaka jedynie wilgotną gąbką, inni kąpią maluszka codziennie. Jeszcze inni raz w tygodniu, by nie zmyć naturalnej flory bakteryjnej. Nie będziemy oszczędzać na wodzie. Wanienka być musi.
  • Płyn do kąpieli. Mydło wysusza skórę. Tego się będziemy trzymać.
  • Balsam do ciała. Oliwka tłuści ubranka i wolniej się wchłania.
  • Krem na odparzenia. Nieśmiertelny sudocrem czy bepanthen miażdżą konkurencję. Dodatkowo, kupiliśmy chusteczki nawilżane kremem na odparzenia. Taki kaprys przyszłego taty.
  • Gąbka do mycia. Można, ale nie trzeba. Siostra Gosi, doświadczona mama, podpowiedziała, że bobasa najlepiej myje się po prostu ręką.