Witaj szkoło!
W poszukiwaniu szkoły rodzenia.
Pamiętam, że przez lata podstawówki, a później szkoły średniej, pierwszy dzień roku szkolnego był zawsze deszczowy. Sama inauguracja zajęć była wydarzeniem sztampowym, więc szału nigdy nie było. Dodatkowo, wyrwanie ciała z wakacyjnej rozpusty i pobudka wcześniej niż zwykle, po to by zdążyć na apel, przyprawiały mnie o dreszcze. Potem się rozkręcało, wiadomo. Nowe miłości i stare nauczycielki. Początki bywały jednak zawsze trudne.
Obecnie stoimy przed kolejnym, nowym doświadczenie związanym z przyjściem na świat Robaczka. Najwyższa pora żeby zainteresować się zapisami na lekcje w szkole rodzenia. Jeszcze nigdy nie cieszyłem się tak na myśl o rozpoczęciu nauki.
W kraju, w którym na chwilę obecną rezydujemy, dzieci rodzą się wyjątkowo ochoczo. Dlatego też miejsce w szkole rodzenia trzeba rezerwować z dużo większym wyprzedzeniem. To podobnie, jak z wpisaniem dziecka na listę do przedszkola w kraju naszych przodków. Najlepiej dopełnić formalności na 9 miesięcy przed narodzinami.
W ramach uczestnictwa w zajęciach dla par mam nadzieję zdobyć cenne umiejętności, które pozwolą mi jeszcze lepiej przygotować się do dnia porodu. Liczę także, że spłynie na mnie tajemna wiedza ze sfery opieki i pielęgnacji bobasa. Przewijanie jedną ręką czy zajęcia z serii: „jak sprawić, by niemowlak przespał całą noc”, to zajęcia praktyczne, z którymi wiążę największe oczekiwania. Oczywiście wierzę, że poddany zostanę również pełnemu szkoleniu z zakresu porodu rodzinnego i sztuki przeżycia na porodówce. Pomocne mogą okazać się tu lekcje w szkole rodzenia z zakresu psychologii, asertywności i sposobów radzenia sobie ze stresem. Mam bowiem świadomość tego, że w tym wyjątkowym dla nas dniu, jakim będzie poród, ryzyko wyładowywania gniewu i bólów przez Małgosie, może szczególnie dotknąć mnie. Wyczulenie na zagrożenie gniewem i umiejętność przewidywania nagłych wybuchów i huśtawek nastrojów małżonki, to kolejny aspekt, w którym chciałbym osiągnąć poziom biegły. Ciągle zdarza mi się zaliczyć jakieś wtopy.
Podchodząc do tematu nieco bardziej poważnie, liczymy że lekcje w szkole rodzenia niosą z sobą cenne doświadczenie, a wiedza na nich zdobyta będzie wyjątkowo pomocna podczas i po porodzie. Pomijając wcześniejszy, bardzo egoistyczny akapit, uczestniczenie w ćwiczeniach praktycznych i wykładach z teorii, powinno zagwarantować przede wszystkim Małgosi większy komfort psychiczny i przygotować na ciężkie chwile, które ją czekają. I tego oczekujemy.
Porównywanie ofert i programów szkoleniowych czas zacząć. Zastanawiam się czy jest coś, na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę czy też każde zajęcia przebiegają w ramach jednego, ustalonego modelu?

