Mały odkrywca
Kilka dni temu minęły cztery miesiące odkąd nasz dwuosobowy związek został oficjalnie przekształcony w jednostkę społeczną zwaną rodziną. Nie ma to – tamto bo Mia właśnie skończyła kolejne mini urodziny. Wygląda na to, że w pierwszym roku będziemy celebrować te eventy co miesiąc.
Co się zmieniło od ostatniego wpisu poświęconemu rozwojowi niemowlaka (Dawać mnie to mleko) ? Dużo by opowiadać. Przede wszystkim nasz maluch wyrósł już z połowy swojej garderoby. Body, które nosiła do tej pory, ledwo co przechodzą przez głowę, a jeśli nawet jakimś cudem uda się je wcisnąć to nie można ich naciągnąć dalej niż na okrągły brzuch. Śpioszki za krótkie, spodenki za małe w pasie, a sweterki nie dopinają się. Rośnie jak na dobrej diecie wysoko węglowodanowej.
Menu Mii w głównej części wciąż składa się z mleka (tego modyfikowanego chemicznie zła – uprzedzając komentarze). I choć bardzo ochoczo patrzy na pizzę z pepperoni, wręcz pożera ją wzrokiem, to nie wprowadziliśmy jeszcze żadnych fast foodów. Myślę, że w najbliższym czasie największym rarytasem będą biszkopty. Żeby nie było jednak tak monotematycznie dodaliśmy trochę powiewu świeżości i nowych smaków do karty dań naszego dziecka. Kleik ryżowy o smaku bananowym i deserki jabłko / marchewka stanowią absolutny hit sezonu. Mała tak się nimi zajada, że na noc musimy zamykać lodówkę na kłódkę w obawie przed wykradnięciem zapasów. Powoli więc wkręcamy się w świat jedzonka ze słoiczków typu deserek czy coś „grubszego”. Będzie to raczej trend przejściowy bo na liście wydatków w tym miesiącu czołowe miejsce zajmuje kuchenny robot wielofunkcyjny. Nowy gadżet dla mojej żony, za pomocą którego stanie się kreatorką smaków dla małego klienta z segmentu „very hungry baby”.
Również w zakresie zwinności ruchowej nastąpił kolejny krok milowy. Co prawda Mia nie zaczęła jeszcze chodzić (tak, pytano nas o to na ulicy), ale odważnie przewraca się z boku na bok. Trzeba strasznie uważać i nie spuszczać jej z oka. Przebiegły robaczek. Chwyta wszystko co jest w jej zasięgu i testuje organoleptycznie. Nie ważne czy to poduszka, nowa maskotka czy własna stopa.
Czas rozpocząć nowy, pełen wyzwań 5 miesiąc! Jeszcze więcej zmian i nowości na horyzoncie, a wśród nich niania ;D


13 września, 2014
Moja córcia niedługo kończy 5 miesięcy, ale stopy do buzi jeszcze nie wkłada 😉 A co do deserków to ja akurat rzadko kupuję, raczej robię soczki z marchewki, jabłka i brzoskwini. Tarka plastikowa jest do tego celu najlepsza 😀 Polecam Buziak dla Miaszka 😀