Najlepsze zabawki dla niemowlaka
Z zabawkami dla niemowlaków jest podobnie, jak z kwiatami na weselu. Cieszymy się z pierwszych kilku a potem jest już ich tyle, że można się porzygać od tych wszystkich kolorów i zapachów. Nie dziwie się zatem, jeśli ktoś zamiast kwiatów w zaproszeniu weselnym poprosi o kupon lotto, wino czy paczkę prezerwatyw. Whatever.
Sprawa wygląda znajomo również w temacie zabawek. Na początku wszyscy przynoszą zabawki. A my oczywiście cieszymy się, bo pokój dziecka wypełnia się nowymi kolorami, a przy okazji odpada nam kolejny wydatek, których i tak jest już dużo. Dlatego wszystkie zabawki są mile widziane. W pewnym momencie dochodzimy jednak do pułapu nasycenia. Maskotek, pluszaków, piszczących gryzaków i śpiewających hipopotamów jest już tyle, że przydałby się osobny pokój na stworzenie kącika zabaw. Sęk w tym, że niemowlakowi na prawdę nie robi różnicy czy w koszyku czeka na niego 500 zabawek czy też zaledwie kilka. Ważne, żeby pod ręką były te ulubione. Po czasie zauważycie, którymi zabawkami najbardziej lubi bawić się wasz maluch i przyznacie mi rację, że 5 – 6 sztuk to doskonały zestaw, by zapewnić radość na cały dzień. Z czasem można oczywiście dokładać nowe do obowiązującego już zestawu lub po prostu wymieniać te, które straciły na zainteresowaniu. Zobaczcie, jak wygląda sprawa u nas w domu.
Zestawienie otwiera nie kto inny jak Stefan. Wyluzowany, o giętkim ciele i bystrym spojrzeniu. Często chowa nam się w różnych miejscach i wtedy prosimy o pomoc w znalezieniu Stefana na naszym profilu na Instagramie oraz pod tagiem #GdzieJestStefan. W ciągu dnia Stefan leniwie włóczy się za Miaszkiem. Zauważyliśmy natomiast, że wyjątkowo aktywny robi się kiedy razem idą spać. Znajdujemy go wtedy w różnych miejscach: wyrzucony poza łóżeczko, z wystającą nóżką spod Miaszka albo wkopanego głęboko pod kołdrę. Stefan bardzo dzielnie znosi również podróże. Co prawda nie lubi zapinać pasów, ale żaden wyjazd bez niego nie jest możliwy. Czuję, że muszę sporstować jedną rzecz – Stefan nie jest maskotką. Jest członkiem rodziny.
Na miejscu drugim mamy Dżdżownicę, zabawkę firmy Lamaze. Nazwałem ją Dżon. Mia nie miała nic przeciwko, więc tak już zostało. Ulubioną zabawą naszej córki stały się zapasy z Dżonem. W starciach z Miaszkiem jest kompletnie bez szans i często wychodzi z nich mocno nadgryziony i „obnuplany”. Po naciśnięciu Dżon wydaje z siebie różne odgłosy. Taka interaktywna zabawka – piszczy, szeleszczy, a z paszczy leci muzyczka. Śmieszny zwierz z tego Dżona.
Piłka od Play Gro jest kolejną zabawką, która z pewnością dostarczy niemowlakowi wiele radości. Jest to zabawka z serii tych „interaktywnych”, cokolwiek to znaczy. Materiał o zróżnicowanej teksturze, z błyszczącym elementem i odstającymi frędzlami, a do tego dzwoneczek wszyty do środka – cały sekret tej zabawki.
Na przedostatnim miejscu w zestawieniu znajduje się Żyrafka od sunbaby.pl. W zasadzie to największym zainteresowaniem cieszą się nogi tego zwierzaczka, które Mia zajada ochoczo. Ogólnie zabawka spełnia wszystkie wymogi małego konsumenta: jest miękka, w oczojebnych kolorach i z elementami nadającymi się do zaślinienia i obgryzania.
I last but not least – plastikowe kwadraciki. Nie mam bladego pojęcia skąd wzięły się w naszym domu i jaka firma sygnuje je swoją nazwą. Kwadraciki to doskonały przykład na to, że najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Mia potrafi bawić się nimi cały dzień bez oznaki znudzenia. Energicznie wymachuje nimi na wszystkie strony, smakuje każdy po kolei i wkłada swoje małe rączki w kwadratowe otwory, by chwilę później denerwować się, że nie chcą z nich wyjść.










