Dziecko to koniec świata!
Jesteście na to gotowi?
Ostatni raz grałem z chłopakami w piłkę grubo ponad dwa miesiące temu. Play Station stoi obłożone grubą warstwą kurzu, a gry w szufladzie nabierają wartości historycznej. Nie wspomnę już o niekończącej się nocy przy winie i poezji albo wieczornej eskapadzie w „teren”. Nie pamiętam kiedy takowa miała miejsce. Definicja „czasu wolnego” nabrała u mnie zupełnie nowego, zgoła odmiennego znaczenia. Doba wydaje się mieć 12 godzin, a liczba czynności, których wymaga opieka nad dzieckiem sięga 39 na godzinę. Reasumując, podtrzymuję powyższe, co podkreślone zostało w tytule:
Dziecko to koniec świata!
Koniec świata, jaki znaliście do tej pory. Pieprzyć to! Dziecko to początek zupełnie nowego świata, pełnego przygód i niekończących się wyzwań. Świata, w którym musisz nauczyć się odgrywać rolę, która do tej pory była ci obca. I nie jest łatwo. Nikt nie obiecywał, że będzie.
Przymknijcie oko na litanię żalów z początku tego wpisu. Już dawno o tym wszystkim zapomniałem. Jestem Tatą i czuję się z tym zajebiście. I was born to be a dad jak powiedział w jednym z wywiadów Simon Cowell.
Reszta wróci z czasem. Mam nadzieję…

