Zastanawialiście się kiedyś czy niemowlę śni?

Prawie każdego dnia o czymś śnię. Kiedy budzę się rano, pamiętam każdy sen minionej nocy. Czy to ratowałem świat jako Nieznany Bohater komiksów Marvela czy razem z termitami budowałem wielki kopiec, żeby schronić się przed nadciągającą Armią Czerwoną. Nigdy ich nie analizowałem, nie doszukiwałem się żadnego drugiego dna ani ukrytego sensu. Sny są i tyle. Gdyby tego było mało, zdarza mi się jeszcze śpiewać przez sen. Przeważnie nucę hymn Stanów Zjednoczonych. Nie pamiętam jednak czy towarzyszą temu sny o Wojnie w Zatoce czy koszmary o porwaniu przez meksykańskich imigrantów. Fajnie jest mieć sny. Bez nich noc jest tylko ciemną plamą w naszym życiorysie, bezproduktywną pustką i nudą.

Patrząc na moją córkę, kiedy śpi w pozycji człowieka bez problemów – uśmiech na twarzy, ręce pod głową, zastanawiam się czy niemowlę potrafi śnić?

Mózgi z amerykańskich uczelni są zdania, ze bardzo ograniczony zasięg doświadczeń dziecka oraz stadium rozwoju w jakim znajduje się jego mózg, podważają nieco teorię jakoby niemowlaki potrafiły śnić. Wyczytałem nawet wycinek z mądrej prasy uniwersytecko – naukowej, że dzieci przsypiają noc bez snów nawet przez pierwsze kilka lat ich życia. Ile dokładnie nie napisali.

No dobra, amerykańskie autorytety jedno, a moja córka drugie. Zauważyliśmy, że podczas snu jej oczy przewracają się na wszsytkie strony pod zamkniętymi powiekami. Często zdarza się, że macha w powietrzu rękami, a nawet przebiera nogami, jakby zbierała się do wyścigu, w którym stawką jest 250 ml ciepłego mleka. Bywa i tak, że wzdryga się jakby w obbronnym odruchu przed spadaniem. Może nie ma to sensu, ale zastanówcie się czy sniło się wam kiedyś, że spadacie. Hm, znajome uczucie?

Patrząc tak na naszego bobasa nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mała faktycznie o czymś śni. Tylko o czym?