Jak zostałem dzikusem
Opowieść o dewoctwie, zaściankowości i wścibskości w centrum Wrocławia.
Dzień jak co dzień. Środek tygodnia, uskuteczniam lans na wrocławskim rynku. Nie sam, a z rodziną. Nie mogę już mówić o sobie per młody wilk. Teraz poruszamy się stadnie. Ale jest fajnie. Mama prowadzi wózek, w środku ochoczo popiskuje Miaszek, ja pewnym krokiem po prawej stronie wózka. Formacją szwedzkiej drużyny hokejowej przemierzamy malownicze uliczki stolicy Dolnego Śląska.
Na wysokości Arkad Wrocławskich moja żona musiała odłączyć się od grupy. Razem z Miaszkiem postanowiliśmy umilić sobie oczekiwanie na Małgosię na małym szopingu w tym legendarnym już centrum handlowym. Galerię oblecieliśmy w kilka minut i spoczęliśmy na jednej z miękkich kanap. Mała zdążyła zasnąć więc zyskałem trochę czasu na zaczerpnięcie głębszego oddechu oraz…wnikliwą obserwację ludków galerianych. Idylla nie trwała długo. Jako samotny ojciec z dzieckiem w nosidełku stałem się niebywałą atrakcją. Zaczęło się od ukradkowych spojrzeń rzucanych przez przechodniów. Hardcore przyszedł wraz z porą karmienia. Ułożyłem małą na kolanach i najzwyczajniej w świecie przystąpiliśmy do opróżniania butelki. O matko z córką! Galeriane ludki aż potykały się patrząc z niedowarzaniem, że oto facet, w samym centrum Wrocławia, w opływającym w zajebistość centrum handlowym odważył się karmić dziecko. Kobiety szturchały jedna drugą, ukradkiem pokazując na mnie palcami albo kierując zdziwiony wzrok. Stare baby – nie tam starsze panie czy starsze kobiety – STARE BABY regularnie rzucały mi spojrzenia pełne nienawiści. Jedna nawet zapytała czy to dziecko ma mamę? Czułem się jak jakiś dzikus. Przez chwilę miałem nawet wrażenie, że karmię piersią bo cała wiara wręcz nie mogła wyjść z osłupienia.
Po kilku minutach doszedłem do siebie. Każdemu, kto popatrzył tym swoim „zdziwionym – zgorszonym” wzrokiem miałem ochotę pokazać rzymski gest przyjaźni – wyprostowany, środkowi palec. Ta zaściankowa ciekawość, wścibskość i dewoctwo. I to w centrum Wrocławia. Fak!
Dobrze, żę galeriane ludki nie widziały jak małej się ulało bo daję głowę, że ochrona obiektu, różańce i egzorcyzmy poszłyby w ruch.


28 sierpnia, 2014
Nie do uwierzenia……zreszta to nie dziwne bo kto nie byl za granica I Nie nauczyl sie luzowac …umrze w swoim tradycyjnym swiecie.Przykro ze musisz to doswiadczac.