Bujaczek Rainforest Friends od Fisher Price.

Zawsze śmiałem się z historii dziwnych treści o rodzicach usypiających swoje bobasy na 1359 sposobów. W rodzinie krążą opowieści jak to jeden z kuzynów zasypiał tylko przy dźwięku odkurzacza, podczas gdy drugi odprężał się dopiero w samochodzie. I tak woziło się go tam i z powrotem. Słyszałem o maluszku, którego temperament łagodziła tylko muzyka Metalici, oraz o dziewczynce, dla której ukojenie niósł dźwięk robota kuchennego. Paranoja…

Żarty żartami, dopóki nam nie przyszło zmierzyć się z humorami Miaszka. Testowaliśmy już dźwięki praktycznie każdego z urządzenia agd i rtv, od mikrofalówki po komentarze Dariusza Szpakowskiego w polskiej wersji FIFA 14 na PS3. Do tej pory największą skuteczność odnotowała suszarka. Na 10 prób usypiania z udziałem suszarki, 7 zakończyło się sukcesem. To magiczne urządzenie, o nie zgłębionych dotąd możliwościach, jest włączane w domu częściej niż telewizor. Nie mogę się doczekać rachunku za prąd.

W swojej kreatywności nie poszliśmy jednak dalej i skierowaliśmy swoje rodzicielskie działania w kierunku bardziej cywilizowanych metod usypiania Miaszka. Do sukcesu zaprowadzić ma nas bujaczek Rainforest Friends od Fisher Price. Swoje kosztował, więc oczekujemy wyniku co najmniej 10/10 podczas prób usypiania. Na pierwszym nagraniu widać, że Miaszek czuje pozytywne wibracje.

http://youtu.be/bM476b8zuaw