Dziś startuje 25 tydzień!
Wiedziałem, że ten moment kiedyś musi nastąpić. U Małgosi pojawiły się pierwsze, niestety niezbyt przyjemne, ciążowe dolegliwości.
„Kręcenie nóg”, znane wam może z czasów dzieciństwa, pojawia się w nocy, gdy Gosia przez dłuższy czas przebywa w tej samej pozycji. Ból jest na tyle dokuczliwy, że wybudza ze snu (już nie tylko samą zainteresowaną). Do tej pory udaje nam się go jedynie lekko załagodzić. Jednym z patentów Małgosi jest założenie moich piłkarskich podkolanówek, które po pierwsze ogrzewają łydkę, po drugie – odrobinę ją uciskają (odejmują za to jakieś 30 proc. seksapilu). Innym sposobem jest zmiana pozycji podczas snu, czyli przewrócenie się z prawego boku na lewy, tak by odciążyć trochę bolącą (prawą) nogę. Metoda ta okazała się jednak krótkotrwała, gdyż ból w sprytny sposób przenosi się na drugą łydkę.

dugie chude nogy
Także w nocy, nierzadko co pół godziny, Małgosia wędruje z jednego boku na drugi, co oznacza że od około tygodnia nie przespała dobrze żadnej nocy. Chciałbym powiedzieć to samo o sobie, by zjednoczyć się w bólu z małżonką, ale tak nie jest – śpię jak niemowlę. Mimo wszsytko nie wróży to zbyt optymistycznie w perspektywie pozostałych trzech miesięcy. Dziś spróbujemy podłożyć Małgosi coś pod nogi, tak by były lekko uniesione w stosunku do reszty ciała. Na pewno poprawi to trochę krążenie krwi, ale czy pomoże w tej sytuacji – nie wiem.
Zastanawiamy się również nad kupnem specjalnych skarpetek, które poleca się również kobietą w ciąży podczas lotów samolotem. Nie mam pojęcia, jaki może być koszt, ale w tej sytuacji liczy się przede wszystkim komfort przyszłej mamy.
Każda rada mile widziana.
