Piłka w grze, a kobiety cierpią
Dnia 12 czerwca o godzinie 20.00 rozpoczął się okres prawdziwej gehenny dla przeciętnej kobiety, żyjącej u boku przeciętnego mężczyzny.
Przez blisko miesiąc, każdego popołudnia, każdy facet w Polsce oddawał się będzie plebejskiej rozrywce celebrowania meczów w ramach piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii. Temu codziennemu rytuałowi towarzyszyć będą hektolitry piwa i srogie dawki szerokiej gamy przekąsek, zakąsek i przegryzek. Od solonych paluszków, przez czipsy, po ociekającą roztopionym serem pizzę i pływające w tłuszczu żeberka. Spełniając swój męski obowiązek i obierając za punkt honoru kibicowanie ulubionej drużynie oraz rzucanie obelg w kierunku tej najbardziej znienawidzonej (a będą to Niemcy), mężczyzna zapomni na jakiś czas o otaczającym go świecie. Rodzina i domowe obowiązki zejdą na dalszy plan. Pierwszy, drugi lub dziesiąty. Mężczyzna zarośnie brudem, a broda sięgnie mu kolan. Dostanie brzucha i przyklei się do kanapy. Wszystko przez ten pieprzony Mundial. A ja biedna, będę sama. Taka mała, słomiana wdowa.
Podobnych komentarzy na fejzbuku widziałem chyba z pincet. Dramat, tragedia i armagedon. Kobiety łączą się w cierpieniu i wymieniają się partnerskimi dramatami. Drogie Panie, głęboko współczuję, że raz na 4 lata (no może raz na 2, jeśli wydarzeniem o podobnej, destabilizującej wasze życie sile, są również Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej), przeżywacie rodzinne dramaty. Współczuję, że przez najbliższe kilka tygodni będziecie mogły zaczerpnąć oddechu i odpocząć sobie od męża, chłopaka czy kochanka. To straszne zostawić faceta z kumplami w domu albo co gorsze pozwolić mu wyjść do pubu, by mógł dać upust piłkarskiej furii.
Z miejsca mogę wymienić 1394 rzeczy, które możecie robić w czasie, gdy wasza druga połowa oddawać się będzie pierwotnemu instynktowi kibicowania.
A może zacznij oglądać mecze razem z nim? Trzy powody mojej żony: Xabi Alonso, Sergio Ramos i Pique.
Życzę wszystkim cierpiącym przy tej okazji kobietom, aby ich związek przetrwał próbę czasu i abyście, umocnieni w miłości i zaufaniu, mogli dalej celebrować życie. Wspólnie.




