Gotowi na porodówkę!
Przyszedł czas na kolejny kamień milowy w ciąży.
Wyprawka do szpitala została oficjalnie skompletowana i spakowana. Torby czekają na przedpokoju, gotowe by pochwycić je w biegu. Zastanawiam się nawet czy nie lepiej byłoby związać je razem, aby ograniczyć ryzyko zostawienia jednej z nich w domu. Najlepiej to wrzuciłbym je już do bagażnika, wtedy mielibyśmy całkowitą pewność, że mamy ze sobą wszystko. Panicznie boję się bowiem tego dziwnego uczucia, kiedy wiesz, że coś zapomniałeś, dwoisz się i troisz, męczysz mózgownicę by sobie przypomnieć, a tu pustka. Potem przychodzi fala zimnego potu i np. okazuje się, że z porodówki zabrałeś tylko dziecko, zapominając o żonie. Albo cudzą partnerkę, kompletnie zapominając o swojej wraz z dzieckiem.
Stan ciuszków, kosmetyków i gadżetów okołoporodowych, które spakowaliśmy, spełnia wymogi bagażu podręcznego nawet najbardziej skąpych linii lotniczych. Mimo, że niektóre rzeczy w wyprawce występują w liczbie x2 czy x3, to podeszliśmy do tematu bez szaleństw.
Do szpitala, dla Małej:
- Pieluchy. 10 sztuk.
- Bawełniane waciki. Do przemycia buźki, pupy, etc. W pierwszych dniach nie będziemy korzystać z żadnych chusteczek nawilżających, co by nie fundować świeżemu ciałku niepotrzebnych emocji i ewentualnych alergii.
- Krem na odparzenia.
- Pieluchy tetrowe. Nieodzowny element przy karmieniu.
- Body. 2 sztuki z długim rękawem.
- Kaftaniki. 2 sztuki. Występują w wersji przystosowanej dla debiutujących rodziców. Rozpinane w całości na przodzie, by łatwiej było wślizgnąć w nie małego Robaczka.
- Śpiochy. 2 sztuki, w wariancie „cieńszym” i „grubszym”. Pogody nie przewidzisz.
- Czapeczki. 3 sztuki o różnej wielkości i kolorze. Niech sobie mała wybierze w czym jej będzie do twarzy.
- Skarpetki. 2 pary, w żółtej i różowej wersji kolorystycznej.
- Łapki – niedrapki. Zastanawiam się czy nie wziąć jednej pary dla Małgosi, gdyby w trakcie porodu puściły jej nerwy na mnie.
- Ręcznik. Sam bym się w taki zawinął, gdyby producent oferował większe modele.
- Rożek. Do spania.
- Gotowe ready – to -drink mleko w butelce. Wymóg szpitala, gdyby Małgosia nie miała pokarmu. Jak zobaczą mleko w proszku, to odsyłają do domu…
Do szpitala, dla Mamy:
- Kosmetyczka. A w niej cała armia różności: żel pod prysznic, żel do higieny intymnej, szampon, pasta do zębów, szczoteczka, dezodorant, krem do rąk, płyn na gojenie się ran, krem do twarzy. Tyle potrafię wymienić jednym tchem. Pewnie jeszcze coś się znajdzie. Ulubionej perfumy nie zabieramy. Dziecko powinno delektować się zapachem mamy a nie DKNY. Na to drugie przyjdzie czas.
- Wkładki laktacyjne. W szkole rodzenia jeden z kolegów – tatuśków pomylił je z implantami.
- Podpaski poporodowe.
- Ręcznik. Te szpitalne chyba się zwija do domu, podobnie jak w hotelach. Ponoć.
- Biustonosz do karmienia. Nie mam pojęcia jak wygląda, więc oszczędzę sobie opisu.
- Góra od bikini. Zagadka cywilizacji 😉
- Majtki siateczkowe.
- Koszula nocna. Przystosowana do karmienia piersią.
- Klapki. Nie Kuboty.
- Szlafrok.
- Dokumenty. Książka ciąży.
- Woda plus izotoniki. Chyba dorzucimy do tego jakieś przegryzki. W szpitalach żywią do 17.00. Nie wiem tylko czy w państwowych.
- Forsa. Pewnie kasują za telewizor albo Wi – Fi.
Na wyjście
- Kurtka / Ciepły kaftanik.
- Zestaw ubrań wyjściowych.
- Kocyk. Absolutne must be.
- Fotelik do samochodu. Zapomnijcie, że wypuszczą was ze szpitala bez niego.
Zgadnijcie, które z powyższych są dla Mii, a które dla Małgosi 😉
Dobra drogie mamy, o czym zapomnieliśmy?








24 kwietnia, 2014
Aaaa co mi jeszcze wpadło do głowy – jakieś spinki do włosów, albo gumkę 🙂 przydaje się jesli włosy nie są krótkie 🙂
23 kwietnia, 2014
Dopisujemy podkłady i pomadkę do listy 😉 Dzięki
23 kwietnia, 2014
polecam pomadke do ust albo jakiś krem bo mi strasznie wysychały wargi podczas karmienia piersią i ogolnie po porodzie… zabralabym ze dwie koszule nocne – chociaz nei wiem jakie są u Was wymogi – u mnie sie przydalay bo ta w ktorej rodzilam byla do wywalenia 🙂