71 min 52 sek – tyle trwa szwedzka przygoda
Ostatnim razem, kiedy składałem komodę z IKEI prawie obciąłem sobie palec. Pomińmy fakt, że do pracy zabrałem się ze scyzorykiem, kupionym za piątaka. Tym razem byłem bardziej przygotowany na starcie z potworem, za sprawą skrzynki z narzędziami, którą dostałem na mikołaja od mamy.
Doświadczenie, odpowiednie narzędzia oraz silne poczucie przygotowywania naszego mieszkania (dyktowane syndromem wicia gniazda) sprawiają, że jestem prawdopodobnie jedyną osobą po Chucku Norrisie, która składa meble z IKEI bez instrukcji. Duma przyszłego ojca nie pozwoliła mi zerknąć na ten upokarzający moją inteligencję kawałek papieru. I mimo, że wszystko prezentuje się jak należy, zostało kilka części „zapasowych”. Trzeba było przeczytać instrukcję jak dawali… Czas złożenia 71:52
Komoda jaka jest, każdy widzi. Poprzednią musieliśmy zwolnić w ramach operacji „porządki w ciuchach”. Musimy już myśleć o tym, gdzie poskładane będą wszystkie śpioszki, ręczniczki, pieluszki i dziesiątki innych, maluszkowych gadżetów.

opakowanie pod spodem nie mówiło, że będzie trudno

tajemnicza skrzynka

oby kolor się zgadzał

czytanie runów

trzy!









