Patrząc na listę najbardziej popularnych imion nadawanych dzieciom w Polsce przez ostatnie kilka lat wnioskuję, że ciągle boimy się narażać proboszczowi imieniem, którego jeszcze nikt na wsi nie słyszał. Paniczny jest też strach przed panią Krysią z urzędu, która może powiedzieć: panie, zmień pan imię dzieciaka i wróć pan do mnie, bo inaczej dzieciaka nie zarejestruję. Nie ma to tamto, na straży norm społecznych i systemu musi przecież ktoś stać. I dobrze.

Zaczyna robić się jednak nudno. Ciągle te same imiona, nawet w zdrobnieniach nie jesteśmy już oryginalni. Przez ostatni rok poznałem 8 dziewczyn o imieniu Kasia. Nie każde nazwisko pamiętam, więc czasem opowiadając o którejś z nich muszę wspomagać się przymiotnikami. Ta blondynka, ta co chodzi bez stanika, ta bez zęba i tak dalej. Taka monotonia może stać się jednak niebezpieczna. Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w blokowisku i krzyczycie przez okno Kaśka, kartofle gorące, chodź na obiad, a po chwili do domu zwala wam się 20 wygłodniałych dzieciaków. Albo mówisz kumplowi w pracy, że w weekend zaliczyłeś gorący „wieczór poezji” z Anką z kadr. Zanim dotrze do tej właściwej, po drodze dostanie w pysk od trzech innych, które pracują w tym samym dziale. Przykładów można mnożyć, dlatego też ograniczeniom w nadawaniu imion mówię nie!

Ale na litość boską, nie przeginajmy pały z tym swoim zaściankowym kosmopolityzmem. Jeśli myślisz, że nadając dziecku imię Steven, Kevin albo Adolf otworzysz mu drogę do zagranicznej kariery, trzymam kciuki. Niech najpierw przebije się przez mury plebanii, a potem przetrwa pierwsze lata wśród tolerancyjnych kolegów i koleżanek.

Idąc dalej, zastanawia mnie, co właściwie skłania rodziców do nadawania dzieciom imion, nazwijmy je roboczo – wyjątkowych?

Upamiętnienie miejsca, w którym doszło do poczęcia

Małżeństwo sukcesu, państwo Beckhamowie (tak, ten piłkarz i ta pani ze Spice Girls, co na żadnym teledysku nie śpiewa), zapytani przez komika Ali G czy imię ich dziecka – Brooklyn pochodzi od miejsca, w którym pociecha została „zrobiona”, odpowiedzieli zakłopotani, że nie. Strach pomyśleć, co by było gdyby taki trend przeniósł się do naszego pięknego kraju, a pary, dla upamiętnienia miłosnych uniesień, nadawałby dzieciom imiona związane z ważnymi dla nich miejscami. Prawdopodobnie mielibyśmy wysyp małych Zakopanek, Ciechocinków, Karpaczów czy wakacyjnych miłości – Międzyzdrojek bądź Międzyzdrojków. Obawiam się, że w niektórych rejonach Polski na liście znaleźć by się mogły imiona nawiązujące do lokalnych klubów lub gminnych dyskotek w stodołach. Całe szczęście, że nie mam wśród znajomych żadnej Arizony czy Iguany. Takie to nazwy rządziły w okolicy, gdy byłem młody.

Tradycje rodzinne

To, że dziadek był międzywojennym playboyem, a w czasie wojny bił Niemca na potęgę, motywować może rodziców do nadania synowi imienia właśnie po seniorze rodu. Nie ważne, że paść może na imię, które z miejsca doda dziecku 10 lat do jego faktycznego wieku. Nie wyobrażam sobie 3 miesięcznego Zdzisława, Zygmunta, Bronisławy czy Wiesławy (dwa ostatnie dla córki rzecz jasna)..

Moda

Mam koleżankę, która nazwała psa Versace. Nie o taką modę mi jednak chodzi. Mam na myśli bardzie klimaty z serii Niewolnica Izaura, Esmeralda czy whatever.

Popkultura

Sam dla siebie jestem idolem, ale imię Radosława nie pasuje do naszej córki. W tej kategorii pole do nadużyć i siła wyrządzonej dziecku krzywdy są ogromne. Szybki rzut oka na współczesnych idoli i może się okazać, że dla jednych wzorem do naśladowania jest wciąż Paris Hilton, dla innych z kolei Trybson czy Car Carewicz Wladimir Putin.

Przekonania

Zawsze mnie to zastanawiało, jak odbywa się nadawanie imion mocno odnoszących się do przekonań i wierzeń religijnych rodziców. Otwieramy Stary Testament i z zamkniętymi oczami zatrzymujemy palec – bach, będzie Goliat, Salomon albo Mojżesz. Kariera murowana. Równie dobrze można zakręcić globusem i wybrać imię od miejsca, w którym palec zatrzymał wirującą kulę.

Zanim jednak rozpędzicie się w komentarzach: nie ma nic złego w inspirowaniu się historią, biblią, przodkami, internetem czy serialami telewizji puls wybierając imię dla dziecka. Szalej, dziel i rządź w wybieraniu imion! Ale na litość boską, puknij się dwa razy w mózgownicę zanim przyjdzie ci do głowy nadać dziecku imię, które skutecznie uprzykrzy mu życie. Pozdrowienia dla Adolfów, Dżameli i Dzierżykrajów.

Zdjęcie Flickr.com, Wilmette Public Library

Kilka słów od Taty

BLOG TATA STORY

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie.  Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty dwóch córek.

Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!

P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!