Rozmowa o kreatywności, strachu i podejściu do sesji ciążowej oraz zdjęć z niemowlakiem po obu stronach obiektywu. Poprosiłem Kacpra o napisanie kilku zdań o sobie, żebym mógł podrzucić Wam jakąś informację o gościu, który zrobił te wszystkie fotki i dzieli się swoimi przemyśleniami w temacie sesji ciążowych i zdjęć z niemowlakiem. W odpowiedzi usłyszałem: sam coś napisz. Wybaczam mu brak czasu, w końcu niedawno został ojcem. A jak powszechnie wiadomo – przy dziecku nie ma na nic czasu.

Kacper to przyjaciel rodziny i nasz zaufany fotograf. W zasadzie w tym jednym zdaniu mógłbym zmieścić krótką charakterystykę jego osoby. Co natomiast upoważnia go do wypowiadania się w temacie sesji ciążowych i zdjęć z niemowlakami? Otóż od czasu do czasu zdarza mu się pstryknąć jakieś zdjęcia w temacie. Rzecz w tym, że zamiast 20 fotek dziewczyny z brzuchem w różnych pozycjach potrafi w taki sposób zaaranżować ujęcie, że efekt zajebistości widać zanim jeszcze naciśnie spust aparatu.

Najlepsiejszy.pl: Mówię: Sesja ciążowa. Myślisz:

Kacper Konstanczak: Na 90% wiem co masz właśnie w głowie.

Buciki na brzuszku, dłonie ułożone w serduszko, imię napisane na brzuszku. No, ewentualnie jakaś wielka kokarda zawiązana wokół brzucha. 

Latające materiały, czułe dotyki, sama słodycz…

Zerknij na grafikę w Google pod hasłem sesja ciążowa albo w portfolio fotografów na stronach internetowych. 90% zdjęć i sesji obraca się tylko i wyłącznie w ramach, o których napisałem.

Nie muszę. Standardy zostały ustalone i zmonopolizowane przez kilka osób, np. Anne Geddes.

To ta Pani od dzieci – króliczków? Takie śpiące bobasy, słodko wyglądające na plakatach i pocztówkach?

Tak. Jej zdjęcia są świetne i prawdziwie ustalają standard. Niestety, ten sam standard, poprzez hordy naśladowców, traci na wartości z każdą kolejną sesją. Jest tak, że każdy może się najwyżej zbliżyć do tego ideału, stając się przez to najwyżej podróbką – dobrej lub słabej jakości.

Ale oto właśnie w tym chodzi. Żeby zamknąć, uchwycić na zdjęciu, najbliższe Twojemu sercu uczucia. A, że wychodzi to tak słodko i słitaśnie to już inna sprawa.  

Fakt, zawodowcy muszą respektować poziom wyrafinowania swoich klientów, wysoki czy niski.

Ponoć dobry fachowiec zawsze doradzi, wspomoże własną inicjatywą. W tym przypadku większość „rad” i pomysłów na sesję jest podobna. 

Gordon Ramsay nigdy nie sprzeda takiej ilości żarcia jak McDonald’s. Nie zmienia to faktu, że jakość podwójnego cheeseburgera jest raczej wątpliwa. Dla większości ludzi (mnie wliczając) cheesebruger jest jednak 'wystarczający’. Nie znają się na kuchni na tyle, aby dostrzec kulinarne barbarzyństwo. I tak jest właśnie w przypadku sesji „brzuszkowych” czy tych z bobasami w roli głównej. To jest odpowiedź na potrzeby rynku. A te są niestety dość niskie.

sesja ciążowa

fot. kacperkon.com

Buciki, wstążki, etc.  W czym, Twoim zdaniem, tkwi taka blokada po obu stronach obiektywu, żeby wyjść poza ramy? Zaufanie? Brak pomysłu?

Dodałbym brak edukacji – po obu stronach. Fotografowie to często samoucy, którzy uczą się oglądając prace innych. Nie zawsze bym ten zawód utożsamiał z kreatywnością, która wymaga przecież jakiegoś wysiłku. A klienci coś tam widzieli w internecie i też chcą. Chcą produktu – bardzo konkretnego.

Pamiętaj, ze dla wielu ludzi fotografia jest bardzo praktycznym wyborem, niezaczynającym się od pasji. Był taki czas, że w polskich realiach był to jeden z łatwiejszych biznesów do wystartowania. Dotacje z UE wystarczały akurat na zakup niezbędnego sprzętu. Potem nauczyć się kilku tricków i voila!

sesja brzuszkowa

fot. kacperkon.com

Z tego co mówisz wnioskuję, że sesje „brzuszkowe” czy z bobasami to jedna z łatwiejszych części tej pracy.

Trudne są te rzeczy, których nie próbowałeś. Mając taką strefę komfortu, wielu fotografów preferuje z niej nigdy nie wychodzić. Tym bardziej, że internet pęka pod naporem przystępnych tutoriali pokazujących w szczegółach, jak taką sesję zrealizować. Na niskim poziomie, ale zawsze. Klient może nie zauważyć.

Tak pamiętam, nawet razem oglądaliśmy taki film instruktażowy. Mamy zatem z jednej strony fotografów, którzy wolą poruszać się w ramach utartych schematów i nie wychodzić poza ustaloną strefę komfortu. Z drugiej natomiast są klienci, którzy tak naprawdę nie wymagają dużo. Ważne, żeby brzuch był widoczny. Bez zbędnej kreatywności i broń Boże, by kawałka piersi nie pokazać. Ma być poprawnie i słitaśnie. Ważne żeby na fejzbuniu lajki zbierało. Brzmi jak dobry przepis na „masówkę”.

Jasne, to jest towar jak każdy inny. Aby coś kupić, musimy wiedzieć, co jest dostępne. Wpisujesz zapytanie w Google i masz już pojęcie. Jest to oczywiście pojęcie jedyne właściwe..

To jest trochę tak, że nie szukasz rozwiązania problemu, którego nie jesteś świadomy. Z fotografią ciążową/noworodkową uświadamiasz sobie potrzebę, kiedy widzisz zdjęcia innych. Teraz cała nadzieja w tym, ze trafisz na fotografa który powie: „jasne, a może zrobimy jeszcze coś innego”. Ale to wymaga pewnej dozy artyzmu, z dodatkiem opanowanego rzemiosła…

Znalezione przy kawie fot. kacperkon.com

Znalezione przy kawie fot. kacperkon.com

I odwagi ze strony klienta

Umiejętność pracy z klientami to klucz do każdego biznesu. Wzbudzenie zaufania nie jest łatwe, szczególnie jeśli chodzi o noworodki, gdzie każdy reaguje bardzo emocjonalnie – nie do końca opierając się na racjonalnym osądzie.

Hmm.. to fakt. Ale to musi być niesamowicie trudne czy wręcz krępujące dla kobiety w ciąży, żeby pokazać jak najwięcej ciała fotografowi. Albo może nie tyle samego ciała, co otworzenie się na taką sesję i większą swobodę przed obiektywem. 

Z kobietami, z którymi pracowałem do tej pory, nie natrafiłem na ten problem. Pozowanie na sesji to często w pewnym stopniu aktorstwo. Grałeś kiedyś w teatrzyku w szkole? Głupio widzieć, jak kumple śmieją się z Ciebie, jak udajesz kogoś kim nie jesteś.

Grałem borsuka. Trzecioplanowa rola w niskobudżetowej produkcji. 

Fotograf zna prawdziwe 'ja’ tylko w ograniczonym stopniu, więc modelka nie musi się obawiać i krępować sztuczności.

Wracając do sesji jako produktu. Ile trwa taka sesja u fotografa? Godzina, dwie, pięć? 

Zależy jak zorganizowany jest fotograf i czy wie z góry, co chce osiągnąć. Samo pstrykanie nie powinno zająć więcej niż 10 minut. Zmiana ustawień, charakteryzacji, mogą dodać trochę czasu w zależności od tego jak są skomplikowane.

Surely, there are some that don't use metric. Would 'forearm long' be more illustrative than centimeters then? | fot. kacperkon.com

Surely, there are some that don’t use metric. Would 'forearm long’ be more illustrative than centimeters then? | fot. kacperkon.com

Patrząc na zdjęcia, na które powołuję się od początku naszej rozmowy (buciki, wstążeczki, etc.), mam wrażenie, że klient nie zawsze może liczyć na indywidualne podejście. Coś na zasadzie: Pani na sesję? Ok, robimy, takie i takie ujęcia, jak Pani widzi w portfolio. A dzieciaczka to wsadzimy w kombinezon misia i będzie słodko. 

To jest podejście rzemieślnicze. I ja mu nie umniejszam. Wiesz, muzycy w operze też tłuką ten sam repertuar rok w rok. Artystami oni są na boku. Jeśli to kochają.

Staram się zrozumieć dlaczego tak wiele zdjęć wygląda tak podobnie i po przeglądnięciu 10 stron różnych fotografów – wszystkie wrzucam do jednego wora.

Zdaje się, że wszyscy idą na łatwiznę. Może nawet bezwiednie Bo jak wytłumaczysz żonie outdoorowca, że chcesz zrobić zdjęcie jej mężowi z gołą klatą, czekanem w łapie, liną na ramieniu i dzieciakiem wetkniętym w plecak?

Ej, to chyba o mnie? Pamiętam, że na początku plan był inny, tylko nie było wystarczająco głębokiego naczynia.

Tak, ludzie wysoce kreatywni mieliby plan B, my skończyliśmy wtedy na czymś po środku.

Czyli zrobiłeś nam kiepskie zdjęcie, którego się teraz wstydzisz? 

Dokładnie – zdjęcie które miałem w głowie byłoby lepsze. Tu niestety zwyciężył strach, co jest naturalne. Niektórzy fotografowie wolą nie ryzykować – przecież to ich biznes

I moje dziecko…

It is said that new parents could use an extra pair of hands | fot. kacperkon.com

It is said that new parents could use an extra pair of hands | fot. Kacper Konstanczak

Numer polega na tym, ze jeśli ktoś miałby stanąć przed taką sytuacją w towarzystwie obcych mu klientów, wolałby pozostać raczej w strefie sprawdzonych pomysłów, a te już znamy.

Czyli może i klient chciałby taką sesję, ale fotograf woli poruszać się w bezpiecznych klimatach?

Klient może by chciał, ale trzeba mu to jednak zasugerować i powiedzieć, że może to być bardziej wymagające.

Fotograf woli poruszać się w bezpiecznych klimatach, podczas gdy klient chciałby coś oryginalnego. Z drugiej strony rzemieślnik może zupełnie tego nie czuć. Poza tym klient sam nie wie, że chce coś innego bo internety i portfolia fotografów podpowiadają mu, co powinien chcieć i co jest trendy. Problem pojawia się zatem po dwóch stronach obiektywu. Albo też nie ma problemu bo nie ma potrzeby. To strasznie błędne koło.

Otóż to.

Wychodzi na to, że największe szanse masz z fotografem, który się tym nie zajmuje – na co dzień zarabia inaczej. Jeśli ma swoją wizję, którą chce zrealizować, pewnie będzie to coś innego, podchodzi do tego bez spiny. Z drugiej strony, szansa na to, że na Twoją prośbę zrobi „słodkie” zdjęcia jest bliska zeru. Ja dla siebie oferty na rynku bym łatwo nie znalazł, toteż zdjęcia Albertowi robię sam. To są dla mnie pionierskie wyczyny, ale przez to mają w sobie odrobinę oryginalności

Możesz spróbować uderzyć w niszę. 

Zaczynam to poważnie rozważać.

Trochę pomędrkowaliśmy w temacie sesji brzuszkowych i niemowlęcych, czas więc na konkrety. Kilka wskazówek dla wszystkich myślących o wykonaniu takiej sesji: 

Na sesję ciążową:

  • Znajdź fotografa, przy którym czujesz się komfortowo;
  • Ciąża to czas zmian w Twoim ciele. Nie bój się ich pokazać;
  • Daj znać czy masz jakieś kompleksy. Są miliony sposobów aby coś uwypuklić, a jeszcze więcej, aby coś schować;
  • Zapytaj się o pomysły albo chociaż wątek przewodni, ZANIM przyjdziesz na sesję. Unikniesz niespodzianek i łatwiej będzie Ci się przygotować;
  • Liczba zdjęć jest drugorzędna względem różnorodności. Lepiej jest mieć 5 różnych, niż 20 podobnych. Więcej na fejsa nie wstawisz.

Na sesję z noworodkiem

  • Warto aby fotograf znał dzieci choć trochę;
  • Ustal wszystkie detale i oczekiwania ZANIM przyjdziesz na sesję;
  • Zapytaj o coś innego. Fotograf może dać Ci z 5 pomysłów. Może chociaż jeden będzie ciekawy. Noworodki są do siebie podobne. Ich zdjęcia nie muszą;
  • Nie idź na ilość;
  • Łatwiej fotografuje się dzieci młodsze (do 2-3 tyg);
  • Pomyśl zatem o sesji jeszcze przed porodem;
  • Nie cała sesja musi być komfortowa dla niemowlaka. Nie obawiaj się jeśli od czasu do czasu zapłacze.

To chyba tyle.

Some say that early education is the key. He knew where to start! | fot. kacperkon.com

Some say that early education is the key. He knew where to start! | fot. kacperkon.com

Kilka słów od Taty.

BLOG TATA STORY

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie.  Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty.

Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!

P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!