To, kiedy dziecko zacznie mówić czy raczej wydobędzie z siebie pierwsze słowo, którego znaczenie nie będzie pozostawiać żadnych wątpliwości, jest sprawą indywidualną. W tramwaju słyszałem o 6 miesięcznym chłopcu, który z pełną świadomością wymawia mama, baba i hał hał. Jeśli to coś więcej, niż tylko miejska legenda to niezła z niego bestia.
Mia tymczasem wchodzi w 9 miesiąc i swoim gaworzeniem potrafiłaby zagłuszyć nawet przemówienia Fidela Castro w jego szczytowej formie. Ponadto, kilka dni temu wydobyła z siebie coś więcej niż tylko przypadkowe dźwięki o różnym natężeniu…
Kiedy urodziłem się, moi rodzice zaczęli notować wszystkie rzeczy związane z moim rozwojem, ważnymi wydarzeniami i krokami milowymi, w specjalnie przeznaczonym do tego albumie. Zbierali do niego wszystko – od odcisków małych dłoni i stóp, po pierwszy kosmyk ściętych włosów. Na bieżąco też zapisywali postęp w rozwoju mojej kwiecistej polszczyzny. Nie pamiętam jakie było moje pierwsze słowo. Pewnie poleciałem standardem i gdzieś tam, kiedyś, przypadkiem wyrzuciłem z siebie mama, tata albo Pewex. Pamiętam za to doskonale pewną historię. W wieku około 4 – 5 lat, byłem przymuszany przez babcię do ubrania sandałków, które ewidentnie psuły mi letnią stylówkę. Kipiałem ze złości. Nie wytrzymując napięcia, z zaciśniętymi zębami, wyrzuciłem do ukochanej babci tę oto groźbę: Zajebnąć Ci? Na szczęści Mii daleko do tego języka nienawiści. Powiedziała za to…
Kiedy kładziemy Miaszka do łóżeczka, a ona decyduje się nie zasypiać, na przestrzeni niecałego metra kwadratowego zaczyna się totalna rozpierducha. Prosiaczek jest wyrzucany za pokład, Kubuś Puchatek, który z reguły ma mniej szczęścia, zostaje poddawany małym torturom. Następnie, by zwrócić na siebie naszą uwagę Mia zaczyna uderzać smoczkiem w drewniane szczebelki. To prawie jak Pani Hrabina przywołująca dzwoneczkiem lokaja. Kiedy jednak orientuje się, że i to nie pomaga, zaczyna głośno gaworzyć i złorzeczyć na swoich starych. Od kilku dni idzie jednak o krok dalej i krzyczy…
No dobra, dość tych opowieści dziwnych treści. Spośród 19 000 słów, które każdego dnia używamy w domu, plus 32 000 zasłyszanych z YouTube, Mia wybrała tylko jedno. Wymawia je świadomie, za każdym razem gdy czegoś bardzo chce albo szczególnie chce zwrócić na siebie uwagę. Czasem, kiedy idzie spać, a wybitnie tego nie chce, zdarza jej się włączyć to słowo do całej litanii żali.
Tylko jedno słowo. Tata.

