To nie był najlepszy dzień. Rano zobaczyłem zdjęcie, którego nie potrafię wyrzucić z głowy. Nie było to kolejne zdjęcie straszące nas falą imigrantów, którzy właśnie dobili do brzegu Grecji czy też okupują dworzec w Budapeszcie. Na zdjęciu były tylko dwie osoby. Ratownik (wolontariusz, żołnierz?) i 3 letnie dziecko…

Wyszedłem z pracy i zadzwoniłem do Gosi. – Goś, coś jest nie tak. Widziałaś to zdjęcie? Jest mi mega smutno…Kurwa.

Wróciłem do domu. Zamieniłem garnitur na dres i jak co dzień oddałem się wariactwom z Mią. Robiłem z siebie głupka, udawałem goryla i straszyłem, wychylając się zza drzwi. Za każdym razem jak ją złapałem buziakom nie było końca. Po jakiś dwóch godzinach miała mnie dość i poszła spać. Jutro będzie tak samo. U nas na pewno…

Abstrahując od wszystkich tych zagadnień socjoekonomicznych związanych z napływem imigrantów, odcinając się od obarczania winą rządy, które zdestabilizowały sytuację w regionie, pomijając krytykę europejskiej polityki wobec imigrantów lub jej brak, nie mogę pogodzić się z tym, że w tym całym burdelu jest tyle małych dzieci. Nie ważne, że mają inny kolor skóry, wywodzą się z innego kręgu kulturowego i wychowywane są w odmienne tradycji. To tylko dzieci. Takie same, jak moja córka i wasze pociechy. Dokładnie takie same. Wcale nie inne, mniej wartościowe czy gorsze. Kurwa to tylko dzieci.

To tylko zwykła refleksja faceta, który jest ojcem i który dla swojej córki zrobiłby wszystko, by zagwarantować jej godne i bezpieczne życie. To refleksja Taty, któremu jest kurewsko smutno, że mały Krzysiek, Piotrek czy Mia z Bliskiego Wschodu nie dostali tej pierdolonej szansy, by żyć w poczuciu bezpieczeństwa. A może dostali, tylko ktoś zjebał sprawę…

Każdy z Was ma pewnie odmienne zdania co do problemu, z którym przyszło się zmagać Europie. Mam prośbę: szersze omawianie tego zagadnienia zostawcie na inną okazję albo uprawiajcie w innym miejscu.

Codziennie widzimy się na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.