Wyobraź sobie, że znów masz 14 – 15 lat. Jesteś z koleżankami na podwórku. Gracie w gumę, wymieniacie się karteczkami albo uzupełniacie złote myśli. W pewnym momencie podchodzi obcy mężczyzna. Jest pijany i zaczyna Was zaczepiać. Możesz zwinąć gumę, zebrać karteczki i odbiec jak najdalej od niego. Możesz zawołać rodziców. Możesz też zacząć go bić wraz z koleżankami. Możecie przewrócić go na ziemię i kopnąć kilka razy. 

Widziałem dziś krótki film. Scena wygląda mniej więcej jak urywek z filmu przyrodniczego poświęcony życiu na afrykańskiej sawannie. Młode hieny rzucają się zaciekle na otumanioną antylopę. Ponoć wcześniej sama je zaczepiała. Agresywnie podgryzają ją z każdej strony, kopią a w końcu powalają na ziemie. Śmieją się przy tym jak oszalałe. Na dalszym planie widać pozostałe antylopy, odpoczywające w cieniu. Obok jest też grupka młodych lwów. Stoją, przyglądają się i komentują. Scena kończy się po 30 sekundach. W sumie dzień jak co dzień w świecie zwierząt.

Przy tej okazji można mówić o sporym szczęściu hien. Antylopa była prawdopodobnie mocno otumaniona i nie reagowała na agresywne zaczepki. Jednak co gdyby nagle się wkurwiła i postanowiła rozprawić się z upierdliwymi podrostkami? Mocniejsze pociągnięcie z kopytka i zwierzaki padałyby jak muchy, jeden po drugim. Może wtedy dopiero zmądrzałyby i oddaliły się z zasięgu „agresora”. Może jednak byłoby już za późno i któraś ucierpiałaby w tym starciu? Istnieje jeszcze drugi scenariusz. Hieny przewracają antylopę, a ta upadając niefortunnie, uderza głową mocno w ziemię. Po kilku kopniakach nie podnosi się już. Ale co tam, w sumie to dzień jak co dzień. W świecie zwierząt.

Myślę, że wiele z Was widziało film z udziałem młodych agresorek nakręcony w Legnicy. Znacie też pewnie sytuację z przed kilku tygodni, kiedy to dziewczyny, wrzeszczące i skaczące jak małpy, okładały się wzajemnie w tramwaju. Obie sytuacje łączy element otoczenia – ludzie, którzy stali obok i przyglądali się wszystkiemu obojętnie. I wiecie czym spowodowana jest taka eskalacja agresji wśród młodych dziewczyn i chłopców? Właśnie tą pierdoloną biernością otoczenia. Tym cichym przyzwoleniem na burdy z udziałem dzieci, które powoli zaczynają stawać się codziennością. Czy na prawdę jedyne na co nas stać to wyciągnięcie telefonu i nagranie całego zajścia? To jest upadek wartości.  Wiesz, na zakończenie przypomniał mi się kawał. Dwóch nastolatków uratowało życie staruszce. Przestali ją kopać..

Codziennie jesteśmy na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.