Nie mam cierpliwości przy usypianiu małej. 10 minut siedzenia i czekania aż zaśnie to niekończąca się chwila. 15 minut sprawia, że czuję się jak w pokoju bez wyjścia. 30 z kolei to jakbym został zawieszony w próżni, gdzie jedyną miarą czasu jest wieczność.

Usypianie dziecka okiem taty

Tak, nie mam cierpliwości. Szczególnie jeśli robi wszystko żeby tylko nie zasnąć, a kolejne prośby przechodzą w coraz bardziej absurdalne żądania. Piciu – ok. Jedna maskotka – ok. Druga maskotka – też ok. Nawet trzecia, czwarta czy piąta ok. Potem przychodzi czas na zabawkę, którą zostawiła w przedszkolu czy w samochodzie i akurat nie może bez niej zasnąć. Albo pojawia się konieczność ściągnięcia pidżamy i wyrzucenia wszystkiego co ma na łóżku bo akurat coś jej nagle nie pasuje. A na koniec afera, że akurat nie może oglądnąć kolejnego odcinka Peppy. I to gruba afera. Płacz, wyganianie z pokoju, potem znowu płacz, że jest sama i tak w kółko. A jak nie mama to tata, a jak nie tata to mama, albo baba albo Peppa. Po intensywnym dniu istny mindfuck!

Czy jest to równoznaczne z tym, że nie lubię usypiać córki? Nic bardziej mylnego. Cieszę się przeogromnie kiedy mogę spędzić z nią czas przed snem czytając bajki, opowiadając kolejne wyimaginowane przygody świnki Peppy czy rozbudzając jej wyobraźnie historiami o tym gdzie spędzimy kolejne wakacje albo jakie atrakcje czekają na nią w weekend. Te chwile są dla mnie niesamowite, bezcenne. Niezależnie czy jestem styrany całym dniem czy po prostu mam lenia, nic mi się nie chce i najchętniej pooglądałbym z małżonką jakiś serial albo poczytał książkę. Tak, tak również bywa. Po tej części aktywuje się jednak coraz częściej zachowanie opisane na początku.

Moment, w którym czas staje w miejscu

Jest jednak jedna rzecz, która nawet po 30 minutach nierównych negocjacji, emocjonalnego szantażu i wyganiania z pokoju tam i z powrotem, sprawia, że czas się zatrzymuje, a ja chciałbym, żeby ta chwila trwała wiecznie. To moment, w którym mała bierze moją dłoń, kładzie ją sobie pod głowę i spokojnie zasypia. Nie ważne czy akurat stoją na wpół zgięty nad jej łóżkiem i czuję, że zaraz pęknie mi kręgosłup czy kucam na podłodze i przez utrudnione krążenie przestaję czuć cierpnące nogi. Kiedy chwytasz mnie za rękę…zapominam o wszystkim.

Dobranoc,