Po aferze z niemowlęcą kupą w restauracji czas na śmierdzącą sprawę w autobusie komunikacji miejskiej. W skrócie: Pan kierowca autobusu zawiadomił policję bo pasażerka przewijała malucha podczas jazdy. I afera gotowa.

Internet uwielbia zbiorowy lincz na takich jednostkach. Maluch znów jest dzieciakiem, rozwrzeszczanym bachorem, kupa gównem albo śmierdzącym gównem a mama – wózkową mamuśką czy arogancką paniusią.

Nie czuję szczególnej potrzeby żeby bronić Panią, która reakcją kierowcy i interwencją policji poczuła się dotknięta. Może dlatego, że nie lubię życia na krawędzi i nie spoglądam na autobus jak na miejski przewijak na kółkach. Zamiast kombinować z przebraniem dziecka w czasie jazdy wolałbym wyjść z pojazdu, przebrać malucha na przystanku i kontynuować podróż kilka minut później.

Jednak patrząc na sytuację z mamą, dzieckiem i kupą w roli głównej, marzy mi się dzień, w którym każdy kierowca będzie czuł się tak zobowiązany do dbania o przestrzeganie zasad elegancji i savoir – vivre w pojazdach komunikacji miejskiej. I nikt nie będzie czuł się już bezkarny. Dresik pijący piwko, żul śmierdzący zawartością wszystkich okolicznych śmietników czy nastolatka, która na cały głos opowiada jak to w sobotę najebała się u Kaśki i niczego nie pamięta.

Całe szczęście ład wszechświata został zachowany i sytuacja wyjaśniona.