Kilka dni temu w kinach zagościła kolejna odsłona Avengers. Przed planowanym wyjściem na seans oglądnąłem raz jeszcze pierwszą część żeby zorientować się co, gdzie z kim i dlaczego wydarzyło się poprzednio w filmie. Delektując się komiksowym kinem akcji, naszpikowanym efektami specjalnymi i amerykańskim poczuciem humoru, przez myśl przeszło mi pytanie: czy superbohaterowie Avengers nadawaliby się na rodziców. Bo skoro mają te wszystkie tajemne moce, ratują świat, są przystojni i wysportowani to w zasadzie rodzicielstwo powinno być dla nich bułką z masłem. Czyżby?
Iron Man
Tony Stark to urodzony materiał na ojca. Majsterkowicz, z pasją realizujący mniejsze lub większe projekty (albo bardziej lub mniej udane), z pewnością wiedziałby jak przełożyć swoją konstruktorską wiedzę na wymyślanie kreatywnych zabaw dla dziecka. Nuda nie istnieje w słowniku Tony’ego. Ponadto status majątkowy bohatera jest gwarancją dobrego startu dla dziecka. A przecież każdy rodzic skupia swoje wysiłki żeby jego dzieci miały jak najlepiej.
Thor
Książę Asgardu to typ wiecznego lovelasa. Giętki na ciele, sztywny na umyśle nie stanowi w mojej ocenie wiarygodnego kandydata na tatę. Z drugiej strony facet ma gołębie serce i jest bardzo przywiązany do rodziny. Nawet tej przybranej. Na dodatek jest super silny i daję głowę, że potrafi złożyć meble z IKEA bez instrukcji. Ciężki przypadek.
Hulk
Z takim starym to wstyd na mieście się pokazać. Chyba już wolałbym sam odprowadzać się do przedszkola niż prosić o to „tatę – Hulka”. Tak w ogóle to straszny choleryk z niego. Pod maską niewinnego doktorka skrywa się kawał bydlaka. Gdyby tego było mało wyjątkowo łatwo wyprowadzić go z równowagi. A jak nie od dziś wiadomo cierpliwość jest cnotą rodzica.
Kapitan Ameryka
Ogarnięty, z mocnym kręgosłupem moralnym stanowi wzór do naśladowania. Każdy chciałby mieć takiego starego. Ma super tarczę, która zimową porą może pełnić funkcję ultraszybkich sanek. Jednak facet nie wie zbyt dużo o życiu. Przecież przez ponad 60 lat przeleżał zamrożony.
Hawkeye
Jest w nim coś co budzi niepokój. Jego wzrok mówi: będę Cię trzymał w piwnicy. Poza tym, jak ktoś taki może być odpowiedzialnym rodzicem skoro do obrony ma tylko łuk i 12 strzał? Heloł.
Czarna Wdowa
Pseudonim operacyjny tej kobiety o nietuzinkowej urodzie nie daje niestety powodów do zaufania. Dodatkowo fakt, że związana była z wywiadem sowieckim również nie buduje jej autentyczności jako kandydatki na mamę.
Jakiś wniosek? Można zaryzykować twierdzenie, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Albo masz szałowy młot, potrafisz latać tudzież potrafisz zmienić się w zieloną bestię, albo jesteś zajebistym rodzicem, na którego dziecko patrzy z większym podziwem niż na filmowe postacie. Życzę wszystkim abyście w wychowywaniu swoich dzieci kierowali się takimi wyborami, metodami i środkami, które sprawią, że dla Waszego malucha będziecie postacią co najmniej na miarę superbohaterów Marvela [tych dobrych of kors].

