Kilka lat temu byłem w odwiedzinach u znajomych. Wiedziałem, że mają dziecko ale podczas pierwszych godzin pobytu nigdzie nie mogłem go namierzyć. Kierowany ciekawością zapytałem - A gdzie Wasz mały? U dziadków? - Nie, siedzi w pokoju i gra w GTA. Wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, że "mały" miał niecałe 3 lata. 

Zajrzałem do pokoju i zobaczyłem małego skrzata, który pod tyłkiem miał podłożone dwie poduszki żeby mógł dosięgać do klawiatury. Stałem tam dobre 10 minut i „gamer” nie odnotował mojej obecności. Swoimi tłustymi, małymi paluszkami stukał w klawiaturę, a myszką ostrzeliwał przechodniów. Profesjonalista pomyślałem. Tego dnia obiecałem sobie, że moje dziecko dostęp do komputera i wszelkiej maści gier będzie miało racjonowany ściślej niż żywność w Korei Północnej.

Od tego wydarzenia minęło już sporo czasu, a ja uświadomiłem sobie, że moje dumnie zaciągane obietnice nie będą miały racji bytu. Postęp technologiczny zachodzi tak szybko, że alienowanie dziecka od nowych technologii może wyrządzić mu więcej złego. Jeśli jednak wprowadzamy malucha w świat elektroniki, aplikacji i gier róbmy to z głową i z wykorzystaniem dedykowanych produktów dla naszych małych robaczków. GTA nie koniecznie jest jednym z nich.

Jakiś czas temu miałem okazję spotkać się z ludźmi z krakowskiego studia Duckie Deck. Patrząc na produkty spod znaku żółtej kaczuszki pierwsze skojarzenie jakie się nasuwa to gierki dla dzieci. I słusznie, Duckie Deck robi takie „gierki” dla najmłodszych. Nie byłbym jednak z Wami szczery gdyby pozostał tylko przy tym opisie. Te aplikacje mobilne to coś więcej niż tylko rozrywka. Mają na celu wspomaganie rodziców w edukowaniu dzieci już od najmłodszych lat. Edukacja poprzez zabawę.

Teraz czas na tą mniej sympatyczną część wpisu. Poddaliśmy wymagającym testom i ocenie jedną z aplikacji Duckie Deck – Trash Toys. Używam liczby mnogiej ponieważ wpis powstał w kooperacji z „małą testerską” Zofią (l. 2,5), która była tak uprzejma, że poświęciła swój wolny czas i rzuciła okiem na przygotowaną apkę. Ready?

Aplikacja Trash Toys od Duckie Deck

Zofia zaczyna „testowanie”

O co kaman w Trash Toys? Na pierwszym etapie mamy do wyboru kilka porzuconych produktów, w których drzemie ogromny potencjał. Są wśród nich m.in. kartonik po mleku, papierowy kubek, pusta butelka i płyta CD. Wybieramy ten, która najbardziej nas interesuje. Następnie, korzystając z kolorów dostępnych sprayów, malujemy przedmiot wedle uznania. Krok trzeci to prawdziwa uczta dla kreatywności i „wymagające” zadanie dla małego gracza. Czas tchnąć w przedmiot życie! Do wyboru mamy kilkadziesiąt dodatków: guziczki, patyczki, kredki, gumki, kluczyk, szczotkę, plastikową łyżeczkę i wszystko co potrzeba żeby stworzyć „coś z niczego”.

Aplikacja Trash Toys od Duckie Deck

Zofia i jej pierwsze dzieło

Mega fajna zabawa dla malucha. A co z elementem edukacyjnym? Sam pomysł tworzenie zabawek z wykorzystaniem zniszczonych przedmiotów, starych, nieużywanych rzeczy, albo drobiazgów, które w każdym domu są na wyciągnięcie ręki (guziczki, patyczki, połamane kredki. Chciałem dodać gumki, ale z tym różnie bywa i różnie byłoby to odczytane) to dobry sposób na uczenie o ekologii, recyklingu czy ponownym wykorzystywaniu tych samych przedmiotów. Edukacja zaczyna się w domu i fajnie, gdy technologia w tym pomaga.

A jak już rozładuje się Wam bateria w tablecie, przenieście zabawę do „reala”. Ludziki z zapałek i kasztanów oraz wiele innych zabawek z serii DIY tylko czekają nowe pomysły.

 Plusy:

– cena
– brak wyświetlanych reklam
– ograniczenia: sky is the limit
– animacje kończyn
– kolory

Minusy:

– mało intuicyjny sposób na obracanie elementów wokół własnej osi (korzystaliśmy z tabletu marki Asus jeśli to coś zmienia).

Odwiedź najlepiejszy.pl na Facebook