Czy naprawdę istnieje aż 279 sposobów na ząbkowanie? Śledząc dyskusje na forach i namiętnie oddając się lekturze co mądrzejszych artykułów i poradników, śmiem twierdzić, że sposobów może być nawet 1000. Mniej lub bardziej wyszukane – Internet aż pęka w szwach od propozycji tego, co ma przynieść ulgę bobasowi podczas ząbkowania. Przyjrzyjmy się kilku z nich.

Masaż dziąseł palcami

Metoda, której pierwsze wdrożenie datuje się prawdopodobnie w okolicach powstania piramidy w Gizie. Nie ma w tym wielkiej filozofii. Jeśli dziecko nieustannie operuje swoimi paluszkami w buzi, masując dziąsła można mu w tym pomóc. Oczywiście apeluję aby rodzice, szczególnie Ci nadopiekuńczy, nie wpychali obydwoje, jednocześnie, swoich palców do ust malucha. Wystarczy jeden, delikatnie masujący dziąsła. Pamiętajcie również o umyciu rąk przed of kors.

Drewniane gryzaki

Ten gadżet bardziej kojarzy mi się z doskonałym prezentem dla psa niż ukojeniem na bolące dziąsła. Trzeba jednak przyznać, że te dostępne na polskim rynku są dość ciekawie wykonane. Użyte do ich produkcji drewno to m.in. jesion lub klon (informacja dla znawców skali twardości drewna), odpowiednio wygładzone tak, aby małym użytkownikom nie powbijały się żadne drzazgi. Wszystko fajnie, pięknie ale jeśli chcemy być tacy eco – cool, musimy przygotować się na wydatek 2 – 3 krotnie większy niż w przypadku gryzaków kauczukowych.

Zimna łyżeczka

Myślę, że to kolejny ze sposobów wynaleziony na długo przed pojawieniem się Internetu. Schłodzoną łyżeczką masujemy obolałe dziąsła malucha. Należy przy tym jednak pamiętać o 3 rzeczach:
a) masujemy zaokrągloną stroną
b) łyżka powinna być schłodzona ale broń Was Panie Boże nie prosto z zamrażarki. Nie muszę chyba wyjaśniać dlaczego.
c) masujemy dziąsła zanim jeszcze przebiją się przez nie ząbki.

Mokry ręcznik

Zamoczony w zimnej wodzie, rumianku albo kobiecym mleku. Tego ostatniego akurat nie mamy pod ręką. Z rumiankiem nie próbowaliśmy, a ponoć to stary, sprawdzony babciny sposób. Wystarczy jednak namoczyć ręcznik w zimnej wodzie i delikatnie masować nim dziąsła. Działa.

Karmienie piersią

Karmienie czy raczej sama pierś? Dokładniej sutek. Dziecko karmione piersią w okresie ząbkowania może zacząć wykorzystywać sutek jako gryzak. Mogę tylko domyślać się, że to raczej nic przyjemnego. Dlatego nie wiem skąd w zestawieniach poświęconych metodom na ząbkowanie pojawia się właśnie opcja karmienia piersią. Albo jemy albo się bawimy sutkami.

Chłodzące gryzaki

To chyba absolutny must be w każdym domu, gdzie znajduje się ząbkujący bobas. Nawet bez lektury tego wpisu rodzice wiedzą, że jest to jeden ze standardowych sposobów w walce z bolącymi dziąsłami bobasa.

Bursztyn na ząbkowanie

Perełka, a raczej „bursztynek” w zestawieniu. Czytam i zastanawiam się: czego oni jeszcze kurwa nie wymyślą! To, że jako rodzice jesteśmy atrakcyjną grupą docelową dla wszelkiej maści marketerów podkreślałem już wielokrotnie. Różne dziwne reklamy i usilne przekonywanie nas – rodziców, że oto produkt: na spanie, sranie czy pobudzenie apetytu jest tym złotym środkiem, którego naszego dziecko potrzebuje, przyprawiają mnie o niekontrolowane skoki ciśnienia. A bursztyn? Łańcuszki dla dzieci w wieku od 3 miesięcy, bransoletki dla niemowlaków, a może bursztynowy gryzaczek? Nie neguję właściwości leczniczych bursztynu (na kaca sam popijam nalewkę), ale mam zastrzeżenia co do wykorzystania go w formie biżuterii dla dzieci, patrząc chociażby na nasz mały wulkan energii. Jeszcze chwilę i hitem sezonu stanie się wywar ze skrzydeł nietoperza albo żabie udko do żucia.

Chciałbym zakończyć ten wpis mądrą konkluzją. Jestem po dość obfitej lekturze „sprawdzonych sposobów na ząbkowanie” jakie serwują internety i trochę współczuję dzieciaczkom, które narażone są na innowacyjne metody wprowadzane przez rodziców. Apeluję o rozsądek. Tak chyba mogę skończyć.

Zdjęcie główne: Flickr.com, Ian Watson, Day 145 Blue Bear, CC BY 2.0

Kilka słów od Taty.

BLOG TATA STORY

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie.  Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty.

Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!

P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!