Każdego roku, przed świętami, upewniam się czy aby na pewno mamy wystarczającą ilość zielonej herbaty i ziół wspomagających trawienie w domowej spiżarce. Bo nikt mi nie powie, że święta to czas wypełniony jedynie modlitwą i ten moment w roku, gdy do kościoła idziemy 6 razy w ciągu 2 dni. Rzecz w tym, że Wielkanoc, podobnie jak Święta Bożego Narodzenia, to istna uczta dla podniebienia, szkoła przetrwania dla żołądka, a i pewnie znajdą się domostwa gdzie czas ten, to prawdziwe wyzwanie dla wątroby. Jest się w końcu czym radować. W tym roku w kulinarnym szaleństwie uczestniczyć będzie również Mia.

Żurki, szynki i inne jajka w najbliższy weekend wprowadzą całą rodzinę w kaloryczną rozpustę. Przez chwilę zastanawialiśmy się czy w tym roku powinniśmy nieco rozszerzyć, tudzież zmodyfikować świąteczne menu pod kątem naszego 11 miesięcznego niemowlaka. Jednak czy to konieczne? Co właściwie niemowlak w tym wieku może zjeść na Święta Wielkanocne?

Na moje rodzicielskie oko zakres tolerancji u bobasa będzie dość spory. Bo przecież mamy jajka – Mia co prawda nie jada jeszcze białka, ale żółtko podaje się na różne sposoby: farsz z żółtka z gotowanym kurczakiem, farsz z łososiem (albo inną rybą) z posiekanymi ziołami czy żółtko i ogórek kiszony. Równie smaczne rozwiązanie. Myślę że Mia śmiało może skosztować żurku na rosole z włoszczyzną, bez chrzanu i dużej ilości pieprzu oczywiście. A i skórki z chleba chętnie poskubie, tym bardziej na swoje obolałe dziąsła. Dodatkową atrakcją może być dla niej także królik, przyrządzony według receptury mojego teścia:

Wielkanocne potrawy dla malucha

Załączony królik występuje na blogu jedynie w celach informacyjno. Podczas pisania tego posta nie ucierpiało żadne zwierzątko. Ponadto wyżej wspomniany królik NIE JEST przedmiotem przepisu.

  • Tuszka królicza (staram się wierzyć, że ten kawałek mięsa był kiedyś faktycznie królikiem. W prezentowanej formie nie nawiązuje jednoznacznie do tego sympatycznego zwierzątka).
  • Delikwenta myjemy i następnie pozwalamy mu delektować się kąpielą w mleku przez jakieś 2 – 3 h. Mleko wyciągnie z kandydata nieprzyjemny zapach dżungli i pól oraz dodatkowo sprawi, że mięsko będzie bardziej kruche.
  • Po nawilżającej kuracji pan królik idzie do opłukania z mleka.
  • Następnie nacieramy go przyprawami: sól, pieprz, ziele angielskie. Dalej obtaczamy mięsko w mące.
  • Tak wystrojonego króliczka wrzucamy na patelnię i podsmażamy.
  • Kolej na cebulkę. Podsmażamy ją na oleju w głębokim garnku. Kiedy cebulka powie, że ma dość – dorzucamy jej do towarzystwa pana królika.
  • Całość zalewamy bulionem warzywnym i gotujemy przez około 90 minut.
  • Na końcu dodajemy śmietanę.
  • I na samym samym końcu – jemy.

W naszym domu świąteczne potrawy stanowić będą kolejny krok milowy w przygodzie Miaszka z nowymi smakami. Nie zapominajmy o podwieczorku: wielkanocna babka zapewni bobasowi równie mocne wrażenia kulinarne.