Było ich dwoje. Studenci. On i ona od dwóch lat w związku. Mieli ambicje żeby żyć i uczyć się za granicą. Na 3 roku studiów spełniło się ich młodzieńcze marzenie. Wyjechali kontynuować naukę na uniwersytecie, gdzieś w sercu Gór Iberyjskich.

Za granicą żyło im się dobrze ale skromnie bo krajowe stypendia nie rozpieszczały studentów. Mimo wszystko udało im się zaoszczędzić i zwiedzić niesamowite miejsca na Półwyspie Iberyjskim. Zasmakowali hiszpańskiej, lokalnej kuchni, zobaczyli ten piękny kraj z całkiem innej perspektywy i poznali fantastycznych ludzi, którzy z czasem stali się dobrymi przyjaciółmi. Znajomość z nimi trwa do dziś.

W ostatnim tygodniu studenckiej wymiany mieli w planach wycieczkę do Madrytu. Najsłynniejszy madrycki targ El Rastro, arena walk byków Plaza de Toros de las Ventas, Muzeum Prado i inne, kultowe dla stolicy Hiszpanii atrakcje stały przed nimi otworem. Stało się jednak inaczej. On, zamiast biletu do Madrytu, wydał ostanie pieniądze na coś innego. Kupił butelkę wina. Najdroższą na jaką było go stać.

Obiecał sobie, że pewnego dnia otworzy butelkę. Ale tylko wtedy gdy urodzi im się syn. Była to niesamowicie odważna i zobowiązująca decyzja. On i ona nie byli ze sobą długo, temat zręcznym pozostawał w sferze tabu, a słowo „ślub” w ogóle nie istniało w ich świadomości. Gdyby tego było mało perspektywa dziecka przerażała ich i jawiła się jako „koniec świata”, przekreślenie marzeń i strach przed rodzicami.

Ich związek jednak wciąż trwał. Wrócili do kraju, skończyli studia, zaczęli pracować. W ciągu 5 lat od powrotu z Hiszpanii przeprowadzali się z miejsca na miejsca kilkukrotnie. Wino zawsze było z nimi. Zamknięte, w przypadkowo odzyskanej po innym trunku, metalowej puszce, stało zawsze na honorowym miejscu w ich domu. Butelka przetrwała 7 przeprowadzek, 10 imprez urodzinowych i dziesiątki spontanicznych spotkań przy muzyce i alkoholu ze znajomymi. Ani jemu, ani jej nigdy nie przyszło na myśl żeby spróbować tego drogiego, iberyjskiego trunku.

8 maja o godzinie 22.21 urodziła się Mia. Jest malutka. Ma 50 cm długości i waży 2390 gram. Przyjście na świat zajęło jej ponad 20 godzin. Mały, dzielny wojownik.

I wiecie co? Pieprzyć to, otwieram najdroższe wino na świcie! To nasza córka.