Testujemy smaki z Biedronki.
Był taki czas gdy przyznanie się do robienia zakupów w Biedronce było gorsze od przyznania się do odmiennej orientacji seksualnej. Każdy kto kupował w tym dyskoncie od razu klasyfikowany był do tej gorszej części społeczeństwa. Dobrze, że instytucja Świętej Inkwizycji już nie istnieje bo daję głowę, że sąsiad zadenuncjowałby sąsiada za to, że ten widziany był z siatką z Biedronki. Jednak kompleksowo rzecz ujmując – mam to głęboko w dupie. Robię zakupy w Biedronce! Uf, od razu mi ulżyło. W końcu mogłem wyrzucić to z siebie.
Mało tego, że sam robię zakupy w Biedronce to na dodatek nasza córka również zaczęła spożywać biedronkowe produkty. Co prawda daleko jej jeszcze do kabanosków czy serków topionych ale jest na dobrej drodze. Kulinarną przygodę zaczęliśmy za to od musów i owocowych przekąsek do wyciskania z tubki – Mój pierwszy mus Kubuś Baby. Linia smakołyków adresowanych do małych konsumentów po 4, 5 i 6 miesiącu ujęła mój portfel jasną i klarowną informacją na odwrocie opakowania: Zgodnie z przepisami prawa wszystkie środki spożywcze specjalnego przeznaczenia żywieniowego dla niemowląt i małych dzieci nie zawierają dodanych substancji konserwujących, barwników i wzmacniaczy smaku. Masz moją uwagę drogi producencie. Czytam więc dalej. Składniki: przecier z jabłek (93%) i przecier z bananów (6%), naturalny aromat jabłkowy, witamina C. Wisienką na torcie jest informacja o braku dodatku cukru. A jak smakuje Mój pierwszy mus Kubuś Baby? Zapytajcie Miaszka 😉
To nie jest wpis sponsorowany. Nie otrzymałem żadnego wynagrodzenia od Biedronki (Jeronimo Martins Polska) ani od firmy Maspex producenta soków Kubuś za podzielenie się z Wami opinią na temat Mojego pierwszego musu Kubuś Baby.
Kilka słów od Taty.

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie. Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty.
Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!
P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!




