Czas na kolejną zagadkę cywilizacji, na którą odpowiedzi rodzice szukają od wieków. Pytanie o to kiedy wprowadzić nocnik do harmonogramu dnia dziecka to tylko część tej zagwozdki. Większą bolączkę stanowi znalezienie złotego środka na to jak do nocnika przekonać małego użytkownika. Jest o co walczyć. Nie od dziś bowiem wiadomo, że radość w rodzinie z pierwszej „grubszej sprawy”, która wylądowała w nocniczku, porównać można do szczęścia z czerwonego paska na świadectwie szkolnym albo szóstki z plastyki.

Skoro już przy ciężkich klimatach jesteśmy nie pozostaje mi nic innego jak kontynuować w tym tonie. Otóż uważam, że w procesie przyzwyczajania dziecka do korzystania z nocnika warto zacząć właśnie od „grubszej sprawy”. Znając cykl dnia swojej pociechy jesteś w stanie z dużym prawdopodobieństwem ustalić pory, w których zanieczyszcza pieluszkę (w pełnym tego słowa znaczeniu). Po wypiciu ciepłego mleka, zaraz po obiedzie czy tuż przed kąpielą – mimo, że każde dziecko jest inne to w końcu swoje znasz najlepiej. Nie ma co czekać aż nagle w pokoju nastanie cisza i maluch zacznie się skupiać nad zaśmieceniem pieluchy. Jeśli dziecko zjadło, posadź je od razu na nocnik i cierpliwie czekaj. Możecie w tym czasie czytać książeczkę, grać na play station albo rozwiązywać sudoku. Na pewno znajdziesz sposób aby umilić Wam oczekiwanie. Oczywiście zdrowy rozsądek również jest wskazany i nie polecam żeby takie posiedzenie trwało tyle co seans Titanica. To niezdrowe.

Kiedy wprowadzić nocnik

Większość dzieci zaczyna korzystać z nocnika mniej więcej w drugiej połowie trzeciego roku życia (edziecko.pl). Czy zatem wprowadzając nocnik w życie malucha czeka mnie ponad dwuletnia przeprawa zanim nauczy się z niego korzystać? Absurd i bzdura, przez duże B. To nie dzieciom potrzeba tyle czasu na nauczenie się o co kaman z nocnikiem, tylko rodzicom, którzy w wielu przypadkach nie wiedzą jak podejść do tematu. Albo im się po prostu nie chce uczyć malucha i wolą żeby do czwartego roku życia walił w pieluchy. W końcu się przecież sam ogarnie, że coś jest nie halo…

Plastikowy tron zagościł w naszym domu niedługo po tym jak Mia skończyła rok. Pewnie trochę jeszcze minie zanim sama zacznie o niego prosić, ale nie oznacza to, że już teraz nie może korzystać jego dobrodziejstw, w ramach prowadzonej przez nas kampanii edukacyjnej.

Jaki dobrać najlepszy nocnik

To jedna z tych sytuacji, w których najprostsze rozwiązania wydają się najlepsze. Nie musisz buszować po forach, blogach czy fejzbukowych profilach w poszukiwaniu opinii o cudownych nocniczkach, które sprawiają, że aż chce się sikać! Żaden nocnik nie załatwi sprawy za jego użytkownika. Grający, wyświetlający zdjęcia czy zmieniający kolory pod wpływem ciepła to dobra ściema na kółkach. Takie zachęcanie malucha do zrobienia siusiu obietnicą muzyczki grającej z nocnika, pachnie mi eksperymentami nad warunkowaniem jakie przeprowadził Iwan Pawłow (tak, ten od psa Pawłowa). Kupiłem nocnik w Biedronce, za jakąś śmiesznie niską kwotę. Bez żadnych konsultacji i analizowania badań konsumenckich. Kolorem pasuje nam do rolet na oknach i doskonale wpisuje się we wiosenną aranżację salonu.

Pamiętajcie, że niezwykle ważne jest by nocnik nie budził w dziecku negatywnych skojarzeń. Sadzanie bobasa na plastikowym tronie i wyczekiwanie w nieskończoność na nadejście „niespodzianki”, podczas gdy maluch wierci się i niecierpliwi to nie do końca najlepsza droga. Przyzwyczajajcie bobasa do słowa nocnik. Zanim posadzicie go na nim, mówcie dlaczego to robicie, czemu nocnik służy i dlaczego musi na nim usiąść. Umysł dziecka jest niezwykle chłonny i wyrobienie w maluchu zrozumienia reakcji przyczyna – skutek to tylko kwestia odpowiedniego podejścia.

Po zakończonej sukcesem operacji warto malucha też pochwalić. Motywacja zawsze działa mobilizująco na przyszłość.

Codziennie jesteśmy na Facebooku.
Zajrzyj do nas i zostań na dłużej.