Rok 2017 mija nam wyjątkowo szybko. Czy w przeciągu ostatnich 12 miesięcy wydarzyło się sporo? I tak i nie. Zależy jak chcielibyśmy podejść do tematu. Był na pewno rokiem udanym. Czasem, w którym dużo się nauczyliśmy i wiele kwestii się rozwiązało / wyjaśniło. W tą czy inną stronę. Bez niepotrzebnej tajemniczości i budowania atmosfery grozy przejdźmy do sedna. A zatem – najwyższy czas na podsumowanie 2017 roku.

Najlepsza impreza

W dobrych czasach trafiały się spontaniczne imprezy z poniedziałku na czwartek. Piliśmy wino rozrabiane z tanią colą i cukrem w wiadrze, cytrynówkę, która mogła być równie dobrze paliwem do rakiet, czy wódkę z szampanem. Od jakiegoś czasu takie eskapady i życie na krawędzi zostało zredukowane praktycznie do poziomu błędu statystycznego. Cóż, chyba po prostu wszyscy dorośliśmy. Nasze obecne status quo nie jest jednak żadną przeszkodą do tego by dobrze się bawić. Szczególnie w gronie rodzinnym. Całkiem dobrą imprezką były 3 urodziny Mii. Nie było co prawda limuzyny, fajerwerków i pokazów polowania z sokołami, ale było mega ciepło i radośnie. Zaprosiliśmy dzieciaki z rodzicami do bardzo kameralnego “kulkolandu”. Wiecie, takie zjeżdżalnie, plastikowe kulki i wszystko to, co pozwala na wyzwolenie drzemiących w dzieciach pokładów energii. Był tort zrobiony przez prababcię, papierowe czapeczki, małe stoliki i jeszcze mniejsze krzesełka. Wydarzenie przednie! No i bez kaca.  

Najlepszy wyjazd

Najlepsze wyjazdy to te najbardziej spontaniczne. Spoko, ciężko mówić o jakiejś szalonej spontaniczności gdy podróżuje się w ekipę z 3 latkiem i kobietą w ciąży, ale jednak udało się. Bez żadnych olinkluziwów, wszystkiego dopieszczonego do najdrobniejszych detali czy sztywno zaplanowanego grafiku. Kupiliśmy lot, ogarnęliśmy noclegi w kilku miejscach i z bagażem podręcznym uderzyliśmy na Kretę. W środku sezonu. Na miejscu wynajęliśmy terenowe autko i niczym Drużyna Pierścienia odkrywaliśmy bajeczne zakątki zachodniej części wyspy. Noclegi w trzech lokalizacjach, kilka bajecznych plaż, górskie serpentyny, nadmorskie kolacje do późnych wieczorów i wielogodzinne spacery zaułkami dawnej, utrzymanej w weneckich klimatach, stolicy wyspy – Chanii. Relacje z wyjazdu znajdziesz pod kolejnymi tytułami → Kreta z małym dzieckiem | Plaża Seitan Limania, → Elafonisi z dzieckiem | Rodzinny wyjazd na kraniec Krety, → Falasarna, plaża inna niż wszystkie.

Najgorszy dzień

Znacie Franka? Spora część z Was zdążyłą go już poznać. To ten twardziel, który nigdy nie pęka. Facet, który przetrwał kilka lat jako żołnierz na łodzi podwodnej na Morzu Czarnym. Wzór do naśladowania w lokalnych zakładach przemysłu włókienniczego w okresie PRL. Rekin dzikiego kapitalizmu w czasach transformacji ustrojowej na początku lat 90’. Franek, mój dziadek. Jedyny jakiego znam. Jedyny jakiego mam. Człowiek, który zafundował mi taką dawkę wspomnień, że starczy do opowiadania jeszcze moim wnukom. On kupił mi pierwszą kasetę Queen i bajki z Gumisiami do słuchania, kiedy miałem 6 lat. To on wybudował domek na drzewie, który przetrwał do dziś (post tutaj → Drewniany domek na drzewie). Od niego dostałem pierwszy komputer. I dzięki niemu nauczyłem się prowadzić samochód, mając 14 lat.

Najgorszym dniem w tym mijającym roku był ten, w którym serca Franka zwolniło. Na tyle, żę konieczna była natychmiastowa hospitalizacja i podjęcie szybkiej decyzji i wszczepieniu rozrusznika. Urządzenia, na które Franek nie chciał się zgodzić… Cała historia tutaj → Zaczekaj jeszcze chwilę i pozwól pokochać się innym.

Największa niespodzianka

No dobra, duży jestem i wiem, że do poczęcia nowej istoty wystarczy tylko chwila. Ale nie wiedziałem, że chwila może nadejść zaraz po rozpoczęciu prób. Tym razem nie poddawałem pod wiarygodność wyniku testu. Umówmy się – jeśli jest pozytywny, to zawsze jest pozytywny! A negatywny i tak może być pozytywny… Koniecznie zajrzyj do wpisu →  Jak nie teraz to kiedy? Czas na spełnienie kolejnego marzenia.

Najtrudniejsza decyzja

Podsumowanie roku to nasz wspólny pomysł. Dlatego uwzględnia rzeczy istotne, trudne, sukcesy, wzloty i upadki każdego z nas. Razem i osobno. Najtrudniejszą decyzją w 2017 było bez wątpienia wcześniejsze przejście Małgosi na zwolnienie lekarskie. W zasadzie możemy się zastanawiać czy to była decyzja… To raczej konieczność. Szereg czynników, zaleceń i opinii wskazywał, że priorytetem dla małżonki powinien być odpoczynek. Walczyła do końca, próbowała robić sobie mniejsze i większe przerwy, ale tutaj nie było miejsca na kompromisy.

Moment rozpoczęcia zwolnienia lekarskiego był trudny przede wszystkim w ujęciu socjologicznym. Nie ma tu żadnej, wielkiej filozofii. Chodziło po prostu o poczucie wykluczenia. Odcięcia od dobrych znajomych, z którymi dzieliła życie zawodowe i jednocześnie towarzyskie, a także odcięcie się od codziennych obowiązków w pracy, która dostarcza jej tyle satysfakcji i spełnienia. Tak, to był trudny moment i ciężki czas, zanim przywykła do nowego stanu rzeczy.  

Najważniejsza decyzja

Jeśli patrzeć pod kątem przełomu w naszym życiu to bez wątpienia był nią… zakup nowych zimówek. Wydarzenie o tyle istotne, że w historii 5 samochodów, które mieliśmy, dopiero w tym roku postawiliśmy na odpicowanie naszego niemieckiego zaginacza przestrzeni i zafundowanie mu nowych butów na zimę. Wcześniej były jakieś wielosezonowe egzemplarze, albo używane opony na mroźniejsze dni. Teraz nowe, na gwarancji, nie śmigane. Przecinajac miejskie arterie czuję się niczym Han Solo w Sokole Millenium eksplorujący najdalsze zakątki galaktyki. A tak na poważnie? Jestem całkiem poważny. Nie czuję żeby ten rok był szczególnie przełomowy. Ok, wydarzyło się wiele, ale w zasadzie wszystkie większe rzeczy planowaliśmy od dawna.

Najlepszy serial

Tu nas macie. Oglądamy seriale dość kompulsywnie. Tym bardziej, jeśli nie ma konieczności wyczekiwania tygodniami na kolejne odcinki, bo Netflix oferuje cały sezon od ręki. Można powiedzieć, że wciągamy je nosem. Z uwagi na to, że czujemy z Małgosią często inne klimaty, nie sposób wymienić jednego, najlepszego serialu, który zdominował nasze wieczory w 2017 roku. Możemy wymienić za to trzy. Radzimir: 13 powodów. Małgosia: The Crown. No i ten wspólny, telewizyjny kompromis, przy którym zaiskrzyło: Stranger Things.

Najllepszy dzień

Taki, w którym mała budzi mnie buziakiem mówiąc Wstawaj, kocham Cię. I taki, kiedy akurat ja zostaję zmuszony przez Małgosię by w środku nocy i iść do pokoju córki, negocjować jej dalsze pozostanie w łóżku. Taki, w którym Mia zbije talerz, wybrudzi ściany, albo nie będzie chciała zasnąć i wprowadzając histeryczny płacz będzie próbowała zatrzymać któregoś z nas w swoim pokoju…na całą noc. Taki, w którym się kłócimy i taki, w którym wspólnymi siłami uda nam się rozwiązać problem. Taki, gdy spędzamy razem czas w kuchni. Taki, w którym do późna oglądamy wspólnie seriale…a ja zasypiam w połowie. Każdy, w którym wiem, że jesteśmy zdrowi, blisko siebie, zawsze gotowi by sobie pomóc.

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku żuczki.

Kilka słów od Taty.

BLOG TATA STORY

Czołem, jestem Radek. 15 kg temu, w czasach studenckich, jeden z wykładowców powiedział: nigdy nie zadawajcie się z ludźmi bez pasji. Obok takiej mądrości nie można było przejść obojętnie.  Dziś wyrazem mojej pasji jest Tata Story – nietuzinkowy blog parentingowy gdzie przeczytasz o emocjach, uczuciach i podróżach okiem Taty.

Codziennie jesteśmy na Facebooku. Koniecznie zajrzyj i zostań z nami na dłużej. Dzięki i do zobaczenia!

P.S. Jeśli się już znamy „piąteczka” za kolejne odwiedziny!