Realizując kolejną z akcji rodzinnych pod roboczym tytułem "napełnij brzuszek szczęściem", zafundowaliśmy sobie dzień na intelektualnych wyżynach i planie zdjęciowym Harrego Pottera. Z wizytą w Oksfordzie.

Christ Church w Oksfordzie
Oxford kojarzy mi się z miejscem gdzie do studiowania, oprócz dużego mózgu, potrzebna jest też walizka forsy. Kilka godzin spędzonych spędzonych spacerując po malowniczych oksfordzkich uliczkach, utwierdziło mnie we wcześniejszym przekonaniu, że nie jest to miejsce dla biednych ludzi. Co prawda, ceny wejściówek do wybranych atrakcji turystycznych są całkiem przyzwoite, podobnie jak jedzonko. Jednak zaskoczeni mogą być ci, którzy do tego ośrodka myśli inteligenckiej wybierają się na shopping. Ciosem dla portfela może okazać się też bilet parkingowy w okolicach centrum…

Gdzieś w zimnych murach Oxfordu
Ceny cenami, ale miastu trzeba przyznać jedno – trzyma poziom. Kamienice z małymi knajpkami i sklepami znanych brandów, budynki Uniwersytetu, akademiki, reprezentujące zróżnicowane style architektoniczne, tworzą wyjątkowy klimat miejsca. Do Oxfordu trafiliśmy w okresie przed świątecznym co dodatkowo wzmocniło atmosferę panującą w mieście. Świąteczne kiermasze, grajkowie i śpiewacy umilający spacerowanie oraz tłumy turystów z Azji z aparatami działającymi w myśl zasady „im mniejszy tym większy statyw potrzebuje”, uczyniły ten dzień wyjątkowo udanym.


Selfie w Great Quadrangle
Dodatkowo wizyta w miejscach, w których kręcono zdjęcia do Harrego Pottera była długo oczekiwanym wydarzeniem, szczególnie dla Małgosi, fanki serii przygód o czarodzieju. Zwiedzanie Oksfordu zakończyliśmy odwiedzeniu miejsca, które mogło stanowić jedną z inspiracji dla stworzenia Hogwartu.

W krainie Harrego Pottera

Najstarszy bufet w mieście The Great Hall



8 grudnia, 2013
Pozazdrościć! Radosław pięknie organizujecie sobie czas! Pozazdrościć! Ściskam:*