Dziś po raz kolejny zabłądziłem w Internecie. Na jednym z serwisów parentingowych natknąłem się na taką oto życiową historię. Za górami, za lasami i poza strefą Schengen mieszka sobie szczęśliwa matka czworga dzieci…
Jak na kobietę z dużym doświadczeniem w macierzyństwie, jakie zdobyła opiekując się licznym potomstwem, owa Pani jest bardzo przedsiębiorcza. Otóż aby kupić dzieciakom jakieś wypasione prezenty pod choinkę postanowiła uruchomić jednoosobowy zakład produkcyjny mleka. Za 20 funtów sprzedaje świeżo wyciśnięty pokarm z własnych piersi w okazyjnej pojemności ok. 70 ml. Interes wygląda na żyłę złota bo kobieta wycisnęła już blisko 5k funtów. Oczywiście biznes rozkręciła dopiero gdy lokalny szpital odmówił przyjęcia nadwyżki jej pokarmu, ale nie zmienia to jednak faktu, że popyt na tego rodzaju rarytasy jest ogromny.
Karmienie piersią do 10 roku życia
Wcale nie dziwię się kobietom, które poszukują pokarmu od innych matek. Parcie na karmienie piersią i wszechobecny terror płynący z otoczenia, że tak wypada, tak trzeba i tak musi być przyprawia mnie o ból dupy. Jak, drogie Panie, kobieta, która nie ma możliwości karmienia dzieciaczka własną piersią może z czystym sumieniem sięgnąć po mleko modyfikowane gdy z każdej strony usłyszy zaraz, że to sztuczne cholerstwa, pasza i trucie dziecka. Pewnie najlepiej gdyby każda kobieta karmiła dziecko piersią do 10 roku życia.
Zdaję sobie sprawę z tego, że stan braku posiadania pokarmu może być dla kobiety niezwykle frustrujący. Taka sytuacja może budzić obawy czy aby na pewno jest dobrą matką skoro nie może w sposób naturalny nakarmić swojego maluszka. Spotkałem się z grupami wsparcia w tym temacie i z przypadkami wyjątkowo zdołowanych, młodych mam, które czułe się gorsze, niedowartościowane i w poczuciu skompromitowania w oczach rodziny i znajomych mam sięgały po mleko modyfikowane.
Bezmyślny zakup?
Omówione powyżej podejście do tematu i środowiskowa nagonka są dla mnie wystarczającym wyjaśnieniem dlaczego kobiety uciekają się do zakupu pokarmu od innych mam i dlaczego czarny rynek jest tak pojemny na ten produkt. O ile mechanizm skłaniający kobiety to zawierania takich pokarmowych transakcji może okazać się łatwiejszy do zrozumienia niż myślimy, to przeraża mnie poziom braku świadomości idący w parze z taką decyzją.
W naszym domu przerabialiśmy temat karmienia Miaszka naturalnym pokarmem. Był zdrowy tryb życia, bardzo dużo wyrzeczeń. zbilansowana dieta i starannie wybierane składniki każdego posiłku dla Małgosi. Nie było lekko, ale są rzeczy, których się nie przeskoczy. Każda zmiana bowiem, choćby w jedzeniu, odbijała się zaraz na naszej córce. Były kolki i podobnego rodzaju historie. A teraz drogie Panie zastanówcie się jaki macie wpływ na tryb życia, który prowadzi „sprzedająca” mleko? Kiedy ostatni raz zapaliła papierosa, wypiła lampkę lub butelkę wina czy lubuje się w dobrze wysmażonych stekach z czosnkiem i cebulką każdego dnia? To, że karmi piersią swoje dziecko niczego nie oznacza.
Nie ma nic złego w karmieniu dziecka mlekiem innej kobiety pod warunkiem, że dystrybucja odbywa się za pośrednictwem instytucji jaką jest bank mleka. Może zainteresowane kobiety przekona choćby fakt, że w ramach badań i testów mleko „dawczyni” poddawane jest tam procesowi pasteryzacji, podczas którego zabijane są cząstki wirusów HIV, zapalenia wątroby typu B czy prądków gruźlicy. Chyba, że wolisz „mleko z niespodzianką”?
Mleko mleku nierówne
Korzystanie z mleka innej kobiety podzielić należy jednak na dwa osobne przypadki. Jednym z nich jest wyżej omówiona sytuacja, w której kobiety, kierowane presją otoczenia i poczuciem bycia „gorszą” bo nie karmiącą matką, usilnie starają się zapewnić dziecku naturalny pokarm jak najdłużej. Pomocy szukają po forach, serwisach i wszelkiej maści platform sprzedaży internetowej.
Druga sytuacja ma miejsce gdy korzystanie z mleka innej kobiety podyktowane jest przez dodatkowe, zdrowotne względy. Dla wcześniaków lub dzieci urodzonych z określonymi chorobami lub ryzykiem ich wystąpienia, dla których naturalny pokarm jest sui generis lekarstwem.
Jeśli więc jesteś w sytuacji gdy Twój maluszek urodził się za wcześnie i nie masz możliwości zaoferowania mu naturalnego pokarmu – skonsultuj temat z lekarzem prowadzącym lub w poradni laktacyjnej. Może się okazać, że oferta banków mleka będzie adresowana właśnie do Ciebie. Kupowanie kobiecego pokarmu za pośrednictwem wszystkiego i wszystkich nie związanych z takimi instytucjami jak banki mleka to rosyjska ruletka. Taka decyzja kwalifikuje się do jednego worka z wykonywaniem tatuażu przez kobietę w ciąży czy wulkanizacją prezerwatyw.
Na etykę nie ma miejsca
Na koniec pozostaje jeszcze pytanie o etyczność takich działań. Czy etyczne jest sprzedawanie pokarmu przez kobiety? Jeśli istnieje popyt zawsze znajdzie się podaż, a etyka nie będzie miała z tym nic wspólnego. Banki mleka i kobiety karmiące świadome idei „bezpiecznego dzielenia się” pokarmem kierują się zdecydowanie innymi wartościami niż „dawczynie” i „kobiety interesu” oferujące litry pokarmu w promocyjnych cenach za pośrednictwem Internetu.
Za niemoralne i nieetyczne uważam świadome narażanie dzieci na wszelkie konsekwencje wynikające ze spożywania nieprzebadanego pokarmu, pochodzącego z nieznanego źródła. Bo jaką wiarygodność ma Mariolka392, która 100 ml swojego pokarmu wycenia na 100 PLN podkreślając, że chętnie się nim podzieli?


