Art. 11 ust. 4a ustawy Prawo o ruchu drogowym mówi: Pieszy poruszający się po drodze po zmierzchu poza obszarem zabudowanym jest obowiązany używać elementów odblaskowych w sposób widoczny dla innych uczestników ruchu, chyba że porusza się po drodze przeznaczonej wyłącznie dla pieszych lub po chodniku. I co z tego? Kilka ostatnich tygodni na trasie mówi mi, że rodzicom / opiekunom prawo niestraszne. Do momentu, aż na drodze pozostaną tylko buty...

Jest ciepły, letni wieczór. Na niebie nie ma chmur, a widok gwiazd zapowiada nadejście pogodnego dnia. Kierowca, młody mężczyzna, wraca od dziewczyny albo po ciężkim dniu pracy jedzie do czekającej z kolacją żony. Droga jest prosta. W odległości, nie większej niż zasięg „długich” świateł, zauważa kształty, przemieszczające się wzdłuż pasa, którym jedzie. Zwalnia nieco, a kiedy widzi, że przed nim idą ludzie – mężczyzna z dwójką dzieci, omija ich z zachowaniem bezpiecznego dystansu. Kierowca dociera bezpiecznie do domu, a rodzina do miejsca, do którego zmierzała. Wszyscy mieli tego wieczoru szczęście. Kierowca w porę zauważył pieszych dzięki elementom odblaskowym, które mieli na sobie.

Jest wieczór. Pada deszcz. Po niebie pędzą chmury gnane silnym wiatrem. Kierowca, młody mężczyzna, wraca od dziewczyny albo po ciężkim dniu pracy jedzie do czekającej z kolacją żony. Droga jest prosta ale widoczność mocno ograniczona. „Długie” światła na wiele się nie zdają. W pewnym momencie zauważa majaczące kształty na swoim pasie. Ułamek sekundy później zaczyna ostro hamować. Słychać uderzenie. Auto ląduje na poboczu. Zdezorientowany kierowca wychodzi z samochodu. Idzie kilkanaście kroków w stronę miejsca, w którym ostatni raz widział majaczące postacie. Na jezdni znajduje dziecięce obuwie. Tego wieczoru szczęście sprzyjało komuś innemu.

Warunki pogodowe nie musiały być aż tak ciężkie. Wystarczy, że było ciemno, a piesi nie mieli odblasków. Drogi podróżujący poboczem po zmierzchu – to, że Ty widzisz nadjeżdżający samochód nie oznacza, że jego kierowca widzi Ciebie.

Po co przytoczyłem powyższe historie? Bo chuj mnie trafia, jak widzę ludzi idących poboczem, poza terenem zabudowanym po ciemku, bez żadnego elementu odblaskowego, który pozwoliłby zauważyć ich z większej odległości, szczególnie przy kiepskich warunkach pogodowych. A kiedy omijam taką grupę amatorów nocnych wędrówek i kątem oka widzę dziecko, to mam ochotę zatrzymać się, zapytać dzieciaczka dokąd je podrzucić, a opiekuna przywiązać do haka holowniczego. Oczywiście tak nie można, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest telefon na policję i powiadomienie o opiekunie – debilu i dzieciach – zakładnikach jego umysłowego upośledzenia. Jakim bowiem trzeba być ignorantem albo rodzicem z mózgiem wyżartym przez historie z tabloidów, żeby narażać zdrowie i życie dzieci na takie niebezpieczeństwo?

Wiem, że elementy odblaskowe nie zawsze pasują do wieczornej stylówki, a żółta kamizelka może wręcz trącać kiczem. Jeśli nie chcesz również zakładać odblaskowych opasek czy naklejek, oznacz chociaż swoje dziecko. W najlepszym przypadku swoją głupotę przypłacisz tylko mandatem. .

Poruszanie się po zmroku, bez odblasków, poza terenem zabudowanym jest jak gra w rosyjską ruletkę. Nigdy nie masz pewności czy tego wieczoru szczęście jest z Tobą. A może sprzyja komuś innemu? Jeśli Tobie jest to obojętne, to chociaż nie mieszaj w to dzieci.

Zdjęcie: Flickr.com, Richard Heaven, Abandoned Shoes, CC BY 2.0