Oto akcja społeczna zorganizowana przez łódzką agencję kreatywną. W rolach głównych występują: czekolada – psie gówno i mały bobas. Zamysł jest oczywisty i ten element historii z dzieckiem usmarowanym czymś co sugerować ma gówno. Kumam. Sprzątaj kupę po swoim psie, bo jakieś dziecko może nieświadomie wziąć ją za deser. Kontakt dziecka z odchodami czworonoga może być dla niego niebezpieczny, bo pasożyty, bakterie i inne diabły żyjące w psim gównie – istne siedlisko wielu chorób. Plusik za odwagę. Ale…

Rozumiem, że małe, ciekawe świata dzieci, próbują smakować każde znalezisko. Ciekawią je pełzające ślimaki, poruszające się szybko mrówki, czy wszelkiej maści robaczki. Ale żeby od razu próbować psich odchodów? I to jeszcze z taką rozkoszą rozprowadzić kawałek gówna na całej twarzy? Nie kupuję tego.

Jak żyję nie widziałem jeszcze dziecka wcinającego psie gówno. Baa, każdy nawet średnio ogarnięty rodzic zareaguje gdy zobaczy, że jego maluch podpełzuje do niezidentyfikowanego obiektu na trawniku. Poza tym, kto puszcza takie szkraby, żeby same raczkowały po naszpikowanych psimi gównami trawnikach. Jeśli chodzi o dzieci nieco starsze to z moich obserwacji wynika, że mają zdecydowanie lepsze rzeczy do roboty, niż degustowanie psich odchodów. Patrząc na najmłodszych przedstawicieli w mojej rodzinie – chłopczyk i dziewczynka lat 3 – jestem przekonany, że ich rówieśnicy mają równie dużo oleju w głowie, żeby nie schylać się po gówno. W końcu rodzice dawno powinni ich tego nauczyć.

Mam wrażenie, że pachnie tu trochę odgrzewanym kotletem. Kampanie z podobnym przekazem realizowane już były jakieś 4 – 5 lat temu, choćby na Wyspach Brytyjskich. Nie piszę tego jednak w kategorii zarzutu. Dobre kampanie powinny być inspirujące.

Jednak co w przypadku, gdy właściciel czworonoga w żadnym stopniu nie utożsamia się z dziećmi? Nie ma ich, bo jest jeszcze za młody, albo po prostu nie chce ich mieć i temat ma w dupie. Operowanie wizerunkiem dziecka może okazać się niewystarczającym argumentem, by zachęcić właścicieli czworonogów do sprzątania po nich. Myślę, że mandat za pięć stówek zdziała więcej.