Mniej więcej rok temu o tej porze zabierałem się za kompletowanie odzieży i sprzętu na wyjazd w Dolomity. W tym roku priorytety “lekko” się zmieniły.
Zapraszam na ciąg dalszy wpisów z serii “Kompletujemy wyprawkę dla maluszka”. Tym razem męskie spojrzenie na “ciuszki” dla bobasa.
Zanim się rozkręcę, muszę wyrzucić coś z siebie. Dlaczego większość elementów odzieży dla noworodka musi występować w zdrobniałej formie? Jakby nie można założyć bobasowi czapki zamiast czapeczki albo getrów (czy geterów), a nie geterków? Rozmyślania te wkładam do folderu “zagadki cywilizacji”.
Do dzieła więc. Co składa się na garderobę naszego maluszka:
Śpioszki. Absolutny must be. Jak sama nazwa mówi – do spania. W tym elemencie odzieży bobas spędzi kilkaset najbliższych nocy. Trzeba się więc postarać aby ich krój, fason i model zawsze odzwierciedlał obowiązujące w modzie trendy. Tym bardziej, że pierwsze tysiąc zdjęć na bloga, nasza mała będzie miała robione w śpioszka. Podpatrzyłem na innych blogach, więc chyba tak się robi.
Pajacyki. Zawsze myślałem, że to to samo co śpioszki. W końcu i w jednym, i w drugim można spać. Chyba muszę zmienić sposób myślenia.
Kaftaniki. Myśląc kaftanik wyobrażam sobie jakiś regionalny zespół śpiewu, tańca i lepienia pierogów w strojach ludowych. Męskim okiem patrząc, tę część garderoby noworodka nazwałbym raczej mini – bluzeczką. Ale jak kaftanik, to kaftanik.
Czapeczki. Z rozróżnieniem na bawełnianie, do użytku domowego i te w wariancie wyjściowym. Przyznam, że modele czapeczek dla dzieci wzorem przypominają czapki lotników z początków rozwoju awiacji.
Łapki – niedrapki. Ciekawe czy występują w wersji dla dorosłych. To takie rękawiczki, które chronią dziecko przed zadrapaniem się, a przy okazji konkretnie je wkurzają.
Skarpeteczki. Że na nogi to nie trzeba chyba precyzować.
Sweterki. Jak mama nie będzie patrzeć, to spróbuję unikać zakładania ich małej. Pozostała mi jakaś trauma z dzieciństwa po sweterkach. Zawsze były takie drapiące i sztywne. Oszczędzę dziecku podobnych doznać. A może po prostu kupimy jakieś ekstra – wygodne i super rozciągliwe. Ewentualnie zlecimy wykonanie prababciom.
Geterki. Tylko nie w panterkę.
Body. Albo bodeczki jak ktoś woli. Strój dla bobasa na każdą okazję. Nigdy się nie nudzi, a każdy maluch wręcz za nimi szaleje. Precyzując: body występują w wariantach na ramiączkach, z długim rękawkiem i krótkim. Tak mówi moja żona.
Spódniczki. Na mieście (i blogu oczywiście) trzeba się przecież jakoś pokazać.
Sukienki i sukieneczki. Zanim to napisałem, musiałem przypomnieć sobie różnicę między nimi, a powyższymi.
Opaski. Na głowę. Jest kilka w stylu pin – up girl i one będą rządziły tej wiosny.
Buty, buciki, buciczki. Pantofle dla księżniczki
Okrycie wierzchnie. Kurteczki, katanki, płaszczyki – jeszcze nie wiemy, na co się zdecydować. Wszystko będzie zależeć od pogody.
Mam nadzieję, że o niczym nie zapomnieliśmy.

